Małgorzata Gutowska-Adamczyk i Wydawnictwo Nasza Księgarnia zapraszają do lektury!

Wśród książek Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk znajdziecie powieści obyczajowe, historyczne, groteskę, powieść autobiograficzną. Zapraszamy do lektury!



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od Autorki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od Autorki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 maja 2012

Cukiernie paryskie

Wędrując z początkiem maja po Paryżu w poszukiwaniu śladów Róży z Wolskich, zatrzymywałam się czasem przed przepięknymi wystawami tamtejszych cukierni i czekoladziarni.
Popatrzcie na ich wystawy:


Cukiernia na Ile Satint Louis.


Cukiernia na Marais. I jeszcze w zbliżeniu:


Na koniec czekoladziarnia przy prestiżowej Faubourg Saint-Honore, niedaleko pałacu prezydenckiego:


Eleganckie, prawda?

Pozdrawiam, Małgorzata Gutowska-Adamczyk

poniedziałek, 28 listopada 2011

Jak Empik mnie wypromował, czyli to słowo na "h"...

W odpowiedzi na dwa ANONIMOWE komentarze internautów zamieszczone pod postem z 18 listopada ubiegłego roku, odpowiadam, co następuje:

Jeśli wydaje się Wam, Szanowni Goście, że Empik promuje pisarzy podczas organizowanych w swoich salonach spotkań, to spróbujcie się w ten sposób sami wypromować.

Miałam kilka spotkań w Empiku i jeśli nie skrzyknęłam pospolitego ruszenia znajomych, gości na spotkaniach było od jednego do trzech, vide spotkanie z 18 listopada 2011 roku, kiedy to z Magdą Walusiak rozmawiałam o czytnikach e-booków, pod którą to notką byliście łaskawi się podpisać.

To ja zrobiłam Empikowi prezent z mojego czasu, bo do spotkania musiałam się przygotować, a Empik miał darmową imprezę. Tak bywa podczas bardzo wielu Empikowych spotkań, przynajmniej tak przyjmowano mnie w Katowicach w 2006 roku czy w Łodzi w 2007 roku, tak było 7 lutego br w Warszawie (tenże sam Empik Junior, również spotkanie z Magdą Walusiak) .

Organizatorów nie obchodzi, jaka będzie frekwencja na spotkaniu, nie obchodzi ich, za co autor przyjechał i czy ma na bilet powrotny. Obchodzi ich tylko, żeby sprzedać książki autora, po to są organizowane te spotkania.

Empik mnie wypromował za ciężkie pieniądze mojego wydawnictwa, które kupiło miejsce na stołach w jego salonach. Wypromował mnie za obietnicę wyłączności na świąteczny prezent w postaci dwupaku z dodanym "Obserwatorem Gutowskim". Tak promuje Empik.

Zatem, Szanowni Anonimowi, może trochę więcej finezji w zarzutach?

Lepszych pomysłów życzę,
Małgorzata Gutowska-Adamczyk

wtorek, 9 sierpnia 2011

"Cukiernia" na finiszu

Drodzy Przyjaciele, Czytelnicy i Goście!

Oto kończy się moja przygoda z "Cukiernią Pod Amorem". Tekst napisany i przejrzany dotarł już do redakcji.
Tom "Hryciowie", który zamyka cykl, ukaże się prawdopodobnie z początkiem października jednocześnie w miękkiej i twardej okładce, a także w wersji elektronicznej i audio, w interpretacji pani Anny Dereszowskiej.
Czuję radość i jednocześnie lekką nutę smutku, bo stworzeni przeze mnie bohaterowie zastygają oto w swych pożegnalnych pozach na zawsze.

Historia, którą opowiedziałam jest już zamknięta. Niektórzy z Was poczują się być może rozczarowani, doznają zawodu, czytając taką a nie inną jej wersję. Zabraknie Wam słów, gestów, dopowiedzeń. Pamiętajcie wtedy, proszę, że dopowiedzenia, interpretacje i oceny to domena czytelnika, autor ma go tylko do nich doprowadzić.

Chcę Wam bardzo serdecznie podziękować za to, że zechcieliście wybrać się wraz ze mną do Gutowa, że tak licznie pojawiacie się tutaj.
Pozostaje mi żywić nadzieję, że spotkamy się jeszcze kiedyś, gdzieś na literackim szlaku!

Pozdrawiam i tradycyjnie już, życzę Wam wszystkim miłej lektury!

Małgorzata Gutowska-Adamczyk

piątek, 10 czerwca 2011

W tym dniu tak uroczystym, nie różniącym się od innych dni...

dziękuję mojemu Wydawcy i wszystkim jego pracownikom za życzenia i kwiaty, za to, że jesteście dla mnie niemal jak rodzina, że czuję Wasze wsparcie i życzliwość dla każdego mojego projektu.
Dziękuję za przepiękny bukiet i dzielę się nim z Czytelnikami, bo jest zbyt piękny, by samotnie więdnąć w moim gabinecie.


Pozdrawiam również wszystkie Małgorzaty! Niech Wam się wiedzie!
mga

piątek, 3 czerwca 2011

Sentymentalnie

Drodzy Przyjaciele, Czytelnicy i Goście!

Niepstrzeżenie minął rok, od kiedy się tu spotykamy. Agata Napiórska wymyśliła ten blog, jako miejsce spotkań przyszłych czytelników "Cukierni Pod Amorem", bo książka wtedy istniała zaledwie w umysłach garstki osób z Wydawnictwa Nasza Księgarnia.  Kilka dni później pojawiła się jednak na półkach księgarskich i zaczęło przybywać nam gości. Od kwietnia 2010 Agata dzielnie tu gospodaruje i chcę jej za to serdecznie podziękować.

Ten blog stał się czymś w rodzaju salonu, gdzie spotykają się ludzie, którym powieść jest bliska, którzy chcą się podzielić jakimiś spostrzeżeniami, wyrazić oczekiwanie na to, co tak długo bez litości trzymam w zanadrzu.
Wtedy, rok temu, nie miałam pojęcia, że wokół "Cukierni" zgromadzi się tak wielu czytelników, że będziecie chcieli mnie zaprosić do siebie i ugościć swoimi wypiekami oraz opowieściami.

Zawdzięczamy to powieści, która nas zintegrowała, ale również Agacie, która niczym skrzętna gospodyni, podaje do stołu, kryjąc się w cieniu.
Chciałabym dziś jej za to bardzo podziękować.
I nie fukaj, proszę...

Pozdrawiam,
mga

wtorek, 22 marca 2011

Wiosna!


Tak, już wiosna! Niech Wam przyniesie dużo słońca i radości!

Pozdrawiam,
mga


środa, 5 stycznia 2011

Pozdrowienia ze Stambułu!


Tak się pięknie złożyło, że koniec tego roku spędziłam w Stambule, gdzie gorliwie poszukiwałam śladów Giny Weylen. Powyżej jeden z tarasów pałacu Topkapi, w tle wieża Galata. Poniżej jeden z symboli miasta, Hagia Sophia:




Oto wejście do hotelu Pera Palace, który Gina odwiedziła dwukrotnie (notabene każdy hotel przy tej ulicy ma "Pera" w nazwie!):



Dołączam również zdjęcie okładki z Błękitnym Meczetem w tle:



Na koniec coś specjalnego dla łasuchów, wystawa typowej stambulskiej cukierni:




Serdecznie pozdrawiam,
Małgorzta Gutowska-Adamczyk

sobota, 9 października 2010

Od autorki

Drodzy Przyjaciele, Czytelnicy i Goście!

"Cieślakowie" schodzą właśnie z prasy drukarskiej i jest to według mnie odpowiedni moment, aby podziękować Wam serdecznie za tak wiele ciepłego zainteresowania, jakim obdarowaliście powieść, za miłą niecierpliwość w oczekiwaniu na jej drugi tom, której dowody pojawiały się w Waszych recenzjach, wreszcie, za częste wizyty na tym blogu.

Pragnę podkreślić, że stanowi to dla mnie największą radość i satysfakcję. Mam nadzieję, iż spędzicie nad "Cieślakami" miłe chwile i znów zechcecie mnie w swoich recenzjach łajać za wredny zwyczaj scenarzystów, który każe przerwać opowieść w najciekawszym momencie. Niestety, nie mogę tego wykluczyć...

Marzę, abyście również teraz hojnie dzielili się ze mną i z internautami tym wszystkim, co Was w drugim tomie "Cukierni" zafrapuje, rozczuli, zezłości lub znudzi.

Pisanie jest z konieczności zajęciem samotnika, a kontakt z czytelnikiem to największa nagroda, jakiej oczekuje autor.




Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i życzę miłych wrażeń podczas lektury "Cieślaków"!

Małgorzata Gutowska-Adamczyk

czwartek, 2 września 2010

Garść wspomnień autorki o Halinie Kolasińskiej


Halina Kolasińska, z domu Gutowska, starsza siostra mojego taty, moją matką chrzestną została z przypadku, jednak nigdy nie miałam powodu, by się na ten przypadek uskarżać. Po pierwsze: prowadziła cukiernię, do której wolno nam było wchodzić od zaplecza. Po drugie: była niezwykle hojna. Obdarowywała nas nie tylko ciastami na święta, ale i prezentami, a ja za dobre oceny na świadectwie dostałam od niej złoty pierścionek. Ciotka miała też kolekcję porcelanowych figurek, która mnie w dzieciństwie fascynowała i duży księgozbiór, świadczący o zainteresowaniach humanistycznych, w którym lubiłam buszować nieco później. Jej pasja podróżnicza realizowana w czasach głębokiego PRL-u też nie była czymś wtedy oczywistym.




Była osobą niezwykłą. Po śmierci męża spłaciła długi, a niewielką pracownię cukierniczą doprowadziła do rozkwitu. Wraz z synami wybudowała duży dom i zakład przy głównej ulicy. Jej nazwisko liczyło się w mieście, a w rodzinie, jako najstarsza, miała poważanie u trzech młodszych braci, nad którymi dyskretnie i w miarę możliwości czuwała.

Zawsze elegancko ubrana, z charakterystycznym nieco nosowym głosem, któremu barwę nadawał lekki katar, borykała się bowiem z chronicznym zapaleniem zatok, odróżniała się od kobiet swoich czasów. Była zjawiskowa. Wysoka i dumna, nawet wtedy, gdy brakowało pieniędzy, nigdy nie traciła klasy.

Odeszła zbyt wcześnie. Nie przeczytała żadnej z moich książek. Nie zdążyłam jej nawet powiedzieć, że pragnę zostać pisarką. Mam nadzieję, że „Cukiernia Pod Amorem”, z której pomysłem nosiłam się od ponad ćwierćwiecza, której od początku miała być jedną z głównych bohaterek i którą jej ostatecznie zadedykowałam, spodobałaby się Halinie Kolasińskiej, a choć Halina i Celina nie są tożsame, gdyby nie Halina Kolasińska, Celina Hryć nigdy by nie zaistniała.

mga

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Od autorki

Drogie Panie,
Agatka w pocie czoła liczy głosy i próbuje wyłonić zwyciężczynie naszego konkursu, ja zaś nie bez obaw otworzyłam plik z "Hryciami". Jedyne, co w tej chwili mam, to fragment, który miał zamknąć drugi tom, nie zmieścił się jednak.  Być może znajdziecie go w trzecim tomie?

 
1943

Gdy jego zegar stanął ostatecznie, a pozbawiona ciężaru doczesności dusza ulatywała ku innemu światu, Tomasz Zajezierski, ułożony wygodnie w ciasnej celi dębowej trumny, robił wreszcie bilans życia, na który zawsze brakowało mu odwagi.
Stwierdził ze zdumieniem, że po stronie aktywów ma jedynie niespełnione marzenia, po stronie pasywów zaś wszystkie rozczarowania, efekt pośpiesznie realizowanych błahych pragnień.
I teraz, kiedy mu już to nie było do niczego potrzebne, dokonał dziwnego odkrycia: zrozumiał, że jedynym partnerem człowieka jest czas, a cierpliwość jedyną umiejętnością, jaką powinien on posiąść.
Pomyślał wtedy o Adzie, bez której przeżył ostatnie lata i o jej cichej obecności u swego boku. O pięknie chwil codziennych, którego się nie zauważa, póki ostatecznie nie przeminą. O synu, którego właściwie nigdy nie miał, bo brakło mu dlań zrozumienia. O kobietach, które zawsze kochał tak samolubnie. I o tej najważniejszej, bez której by go nie było, a która znaczyła dlań więcej, niż wszystkie inne – o matce.
Już nigdy nie miał się dowiedzieć, że nie był prawowitym, czwartym hrabią Zajezierskim. Żył pożyczonym życiem kogoś, kto nigdy nie istniał.
Tej jedynej z rodzinnych tajemnic Barbara Zajezierska nawet na łożu śmierci synowi nie wyjawiła.



Pozdrawiam,

mga

sobota, 17 lipca 2010

Od autorki: Hurtem i detalicznie

Drogie Panie,

Dziękuję za Wasze odwiedziny na tym blogu.
Zdjęć mam dla Was jeszcze kilka (niezbyt wiele) i chowam je na jesień, kiedy (pewnie w początkach października) ukażą się "Cieślakowie".
Przy okazji chciałabym Was serdecznie prosić, byście "Cukierni" nie traktowały, jako opowieści o mojej rodzinie, bo nią nie jest.
Wszelkie wyobrażenia, jakie sobie podczas lektury stworzycie, są ważniejsze od tego, co naprawdę się wydarzyło. Jeśli sięgniecie do albumów rodzinnych i odbudujecie własne wspomnienia, będę najszczęśliwsza.
Zróbcie sobie filiżankę dobrej herbaty i przy ulubionym cieście zanurkujcie w tę historię, niczym we własną.
Ja Wam ją tylko opowiedziałam.

Pozdrawiam serdecznie,
mga

środa, 30 czerwca 2010

Podziękowanie

Składam gorące podziękowania wszystkim tym, którzy na swoich blogach zechcieli podzielić się uwagami na temat pierwszego tomu "Cukierni".
Dziękuję za ciepłe słowa i uwagi krytyczne, za porównania do lepszych ode mnie autorów oraz wyrażane przez Was oczekiwanie na drugi tom.

"Cieślakowie" są w trakcie redakcji i muszę przyznać, że zainteresowanie, jakim obdarzyliście "Zajezierskich" powoduje u mnie lęk, czy sprostam tym oczekiwaniom. Mam nadzieję, że zarówno znanych, jak i nowych bohaterów powieści przyjmiecie z otwartym sercem i zechcecie śledzić ich losy.

Tymczasem życzę wszystkim udanych wakacji i dużo zabawy podczas rozwiązywania zaproponowanego przez nas testu.

Pozdrawiam,
Małgorzata Gutowska-Adamczyk

sobota, 29 maja 2010

Od autorki

„Cukiernię Pod Amorem” snuję nieśpiesznie i trochę chaotycznie. Pragnę bowiem uchwycić ten szczególny rodzaj mimowolnej gawędy, rozkwitającej czasami przy stole, gdy starsi członkowie rodu odsłaniają przed młodymi jego dzieje, mity i punkty zwrotne.

W opowieściach pojawiają się familijni herosi, kobiety upadłe, dobre żony i utracjusze, zbuntowana młodzież, miłostki, śluby, narodziny i zgony. Codzienność i święto, czas nieustającego stawania się, trwania pokoleń, które nas poprzedziły, dzięki którym jesteśmy.

Opowieść można zacząć w każdym momencie i w dowolnym ją zakończyć, a i tak zawsze będzie jakieś „przed” i jakieś „po”. Rodzina bowiem rozrasta się we wszystkie strony, splata z innymi, tworząc skomplikowane koligacje, w których w końcu rozeznają się tylko najbardziej wytrwali.

A kiedy więcej jest już za nami, niż przed, doceniamy wreszcie trud minionych pokoleń, zaczynamy rozumieć naszych przodków. Sami nie będąc wolni od grzechu, wybaczamy im śmiesznostki, potknięcia, złośliwości i błędy. Gładzimy w zadumie pożółkłe fotografie, z których nieboszczycy patrzą na nas młodym wzrokiem, otoczeni dekoracjami bezpowrotnie wyrzuconymi na śmietnik.

Mam nadzieję, że czasu spędzonego w Cukierni Pod Amorem nie uznacie Państwo za stracony.


Pozdrawiam,
mga