Małgorzata Gutowska-Adamczyk i Wydawnictwo Nasza Księgarnia zapraszają do lektury!

Wśród książek Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk znajdziecie powieści obyczajowe, historyczne, groteskę, powieść autobiograficzną. Zapraszamy do lektury!



sobota, 31 grudnia 2011

Z najlepszymi życzeniami noworocznymi!


Dla naszych gości i sympatyków "Cukierni Pod Amorem" z podziękowaniem za życzliwość, fragment
"Podróży do miasta świateł". Miłej lektury!


"Słońce właśnie zachodziło, spowijając miasto w różowej, monetowskiej poświacie. O tej godzinie magicznej Gutowo, przycupnięte między jeziorem a ścianą lasów, wydało się Ninie jakby mniejsze niż w jej pamięci. Opustoszałymi uliczkami wjechała na rynek i zaparkowała, aby rozprostować kości oraz zebrać myśli. Żołądek, zaciśnięty niczym pięść, domagał się jakiejkolwiek strawy. Teraz żałowała, że nie skusiła ją któraś ze stacji benzynowych czy przydrożnych góralskich tawern. Po co się było tak śpieszyć, dziś i tak niczego już nie załatwi.

Rozejrzała się wokół. Odnowiony ratusz stał na swoim miejscu, stara studnia, do której jako dziecko lubiła wrzucać drobne, również doczekała się renowacji. Wielkie kwietniki pełne bratków poustawiano trochę bezładnie, ale kosze z czerwonymi pelargoniami na lekko stylizowanych latarniach wyglądały uroczo. Cukiernia Pod Amorem, o tej porze już zamknięta, pyszniła się świeżą elewacją. Nina westchnęła na wspomnienie ogromnych pączków z konfiturą różaną, których rodzice nigdy jej nie żałowali.   
Idąc na ukos przez rynek w kierunku Szewskiej, gdzie spodziewała się znaleźć jakąś czynną pizzerię, nieco z boku zauważyła kute ogrodzenie z furteczką. Początkowo sądziła, że wejście prowadzi do elegancko ukrytego szaletu miejskiego i nawet prychnęła na tę myśl, jednak podszedłszy nieco bliżej ujrzała tabliczkę „Podziemna trasa spacerowa. Wykonano dzięki wsparciu Funduszu Zrównoważonego Rozwoju”. Aż gwizdnęła z podziwu.
 
                                                          Paryż, marzec 1867

Miasto u jej stóp jaśniało, niczym wielobarwny dywan utkany ze światła. Migotało, czarowało, oszałamiało. Zachwycona nocą i niezwykłym widokiem, chłonęła magiczne obrazy fajerwerków wybuchających raz po raz ponad Polem Marsowym. Oglądane z podparyskiego wzgórza Montmartre przypominały Perseidy, spadające gwiazdy. Najpierw unosiły się wysoko, potem zataczały wdzięczny łuk, aż znienacka gasnąc, wtapiały się w ciemność. Inne, nieoczekiwanie wybuchały, rozszczepiając się na tysiące drobin, by opaść pod postacią srebrzystego deszczu lub utonąć w połyskujących złotem rzekach wielkich bulwarów.
„Czyżby wszystkie gwiazdy naraz spadły?” – przestraszyła się i, przytrzymując dłonią kapelusz, zadarła głowę ku górze.
W poszarzałym firmamencie, jakby zawstydzone, wisiały nad rozświetlonym miastem mocno wyblakłe konstelacje.
„Nasze ładniejsze!” – pomyślała z satysfakcją, wspomniawszy wyprawy do kościoła na nabożeństwo Pasterki i granatowy nieboskłon aż kipiący od gwiazd podczas mroźnych nocy Bożego Narodzenia.
„Miasto światła” zachwycało jednak na tysiąc różnych sposobów i z pewnością żadne inne miejsce na świecie nie mogło konkurować z Paryżem, który po zmroku robił jeszcze większe wrażenie niż za dnia, kiedy zadziwiał i przerażał ogromem budynków, hałasem czynionym przez powozy oraz pieszych na bulwarach, zachwycał pięknem kościołów, mnogością pałaców, szerokością ulic, urokiem parków, szokował ilością teatrów, restauracji, pasaży czy pawilonów wzniesionych specjalnie na Wystawę Powszechną. Zdumiewał przybysza z prowincji różnobarwnym tłumem, przemierzającym go wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu coraz to nowych atrakcji. Takiego mrowia ludzi wychowana na wsi dziewczynka nie widziała jeszcze nigdy.
Gdy przed niespełna dwoma tygodniami wysiadła z pociągu na Gare du Nord, zmęczona kilkudniową podróżą postanowiła, że nigdy nie polubi Paryża. Przestraszył ją hałaśliwy dorożkarz, mówiący bełkotliwym francuskim, przeraziły piętrowe omnibusy, rozczarowały rozkopane ulice, rudery na peryferiach i zburzone domy w centrum. Pośpiech, który zobaczyła podczas swej pierwszej przejażdżki z dworca do domu wuja, napełnił trwogą. Ale te przykre wrażenia powoli ustępowały, zaś miasto poznawane coraz bliżej dzięki kolejnym wycieczkom, z dnia na dzień zyskiwało jej względy. Zresztą, jak mogło być inaczej? Czy ktokolwiek zdołał się oprzeć jego urokowi?
Rzuciła szybkie spojrzenie na matkę, by sprawdzić, czy ona również podziwia obraz rozświetlonego nocnego Paryża. Ale Krystyna Wolska stała sztywno, bez uśmiechu, ze wzrokiem utkwionym gdzieś w zamykającej horyzont czerni. Od początku uważała tę późnowieczorną eskapadę za szaleństwo i zgodziła się na nią wyłącznie dlatego, że wuj Izydor tak bardzo nalegał.
-           Zamknij usta, Różo! – syknęła, nie potrafiąc ukryć rozdrażnienia. – Masz już prawie dziewięć lat, w tym wieku nie powinno się zapominać o dobrych manierach.
Róża posłusznie opuściła wzrok i dygnęła. Z zamkniętych ust dziecka nie padło ani jedno słowo.



Pozdrawiam,
Małgorzata Gutowska-Adamczyk

piątek, 30 grudnia 2011

Drodzy przyjaciele!

W 2011 "Cukiernia Pod Amorem" osiągnęła szczyty list przebojów księgarń w całej Polsce, została wyróżniona Złotą Zakładką dla najbardziej wciągającej powieści i stała się absolutnym bestsellerem wśród bloggerów i internautów. W bibliotekach trzeba zapisać się na listę oczekujących, aby wypożyczyć "Cukiernię". Dostaliśmy tysiące mejli od wielbicieli sagi, a kalendarz pani Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk pękał w szwach od ilości spotkań. Saga została wydana w formie audiobooka - czyta Anna Dereszowska i po cichu zdradzę Wam, że są plany co do adaptacji filmowej.
A Pani Małgorzata zaczęła pisać kolejną książkę...

To był naprawdę dobry rok!
Dziękujemy, że byliście z nami!

Dziękujemy Małgosiu!

Oby następny rok był jeszcze lepszy! Wszystkiego dobrego!

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 28 grudnia 2011

Pierniki Moniki, czyli pozostańmy jeszcze przez chwilę w atmosferze świąt

Zobaczcie, co znalazłam w poświątecznej poczcie:

"Do napisania tego maila - po czasie, niestety - skłoniła mnie przemożna chęć wzięcia udziału w konkursie piernikowym.
Tak, wiem, wiem, że jest po terminie - ale może jednak zezwolicie Panie jeszcze w nim uczestniczyć?
Zastanawiam się jakich użyć argumentów aby ową zgodę wyprosić:
1) że zabieganie przedświąteczne,
2) że 20 grudnia to dzień moich kolejnych urodzin i do pkt.1 doszło zabieganie związane z gośćmi urodzinowymi,
3)że po terminie, ale za to zdjęcie już w choinkowym klimacie,
4)że tylko dwa dni spóźnienia - wszak jeszcze jest 22 grudzień,
5)żem stały bywalec (no dobrze, raz się zdarzyło i raz udało) tutejszych konkursów.
Pierniki piekło się od zawsze w moim rodzinnym domu razem z moją Mamą, teraz ja piekę ze swoimi trzema córkami. Ciasto robiło się zawsze w okolicach Andrzejek, potem 2-3 tygodnie leżakowało i najpóźniej tydzień przed Wigilią piekło się i lukrowało ciasteczka.

Oto przepis:

2 łyżki masła
4 całe jajka
2 żółtka
- to wszystko utrzeć, następnie wsypać 1,5 kg mąki + 2 łyżki korzeni piernikowych + 1 szklankę zmielonych orzechów
0,5 kg miodu zagotować z 0,5 kg cukru
gorące wlać do mąki utartej z masłem i jajkami, ostudzić ciasto, zaparzyć szklankę kawy (najlepiej w ekspresie) z 3 łyżek kawy mielonej do zimnej kawy dodać 3 dkg sody oczyszczonej wlać to do ciasta.

Odstawić w chłodne miejsce na 2 - 3 tygodnie.
Po tym czasie wałkować plastry 0,3 - 0,5 mm (?)
Piec około 7 - 10 min w 180 stopniach.
Następnie polukrować i ozdobić.
Nasze pierniki są polukrowane białym i różowym lukrem - uzyskanym poprzez dolanie do cukru pudru soku z buraków.
Ozdobiłyśmy je samodzielnie przygotowaną skórką pomarańczową.
W całym procesie technologicznym bardzo pomagał nam Mąż i Tatuś ;-)
Wśród pierników dominują aniołki, co widać na załączonym zdjęciu. Mam nadzieję, że zdjęcie zawiera wszystkie wymagane atrybuty:




1)pierniki
2)książkę
3)aniołki (wszak amor pierwotnie był aniołem)
4) świąteczny klimat
5) aaaaaaaaa - i gwiazdę betlejemską tak zwaną.

Łączymy najserdeczniejsze życzenia świąteczne dla Autorki i całej Redakcji.

Monika

PS. Idąc za radą Pani Małgorzaty, w tym roku wszystkie prezenty świąteczne w postaci książek nabyliśmy bezpośrednio w wydawnictwie Nasza Księgarnia!

Monika urzekła mnie tym mailem! Dziękuję, Moniko, za żarty i bezpośredniość! Mam wielką ochotę zrobić podobne pierniki w przyszłym roku, mam tylko niewielką wątpliwość co do grubości, na jaką należy rozwałkować ciasto. Czy nie chodziło Ci przypadkiem o 3-5 mm?


Pozdrawiam Ciebie i Twoich domowników, 
Agata

wtorek, 27 grudnia 2011

Posłuchajmy "Cukierni"...

Dla tych z Was, którzy wolą czytać książki, wklejam linki do poszczególnych audiobooków, abyście mogli posłuchać, jak "Cukiernia" zabrzmiała w interpretacji Anny Dereszowskiej:

"Zajezierscy":

http://www.youtube.com/watch?v=BgN089yKqQg&feature=related

"Cieślakowie"

http://www.youtube.com/watch?v=YOSFzVBSesI&feature=related

"Hryciowie"

http://www.youtube.com/watch?v=aNsnTnYcJRE&feature=related

Mam nadzieję, że Wam się podobało?

Pozdrawiam,
Agata

czwartek, 22 grudnia 2011

Pierniczki najpiękniejsze, czyli Lila i Mateusz atakują!

Możecie pomyśleć, że zrobiłam to po znajomości, wolno Wam, bo zwyciężczynią konkursu piernikowego zostaje pisarka, Magdalena Witkiewicz, autorka powieści "Miłaczek", "Panny roztropne" "Cofnąć czas" oraz "Ballady o ciotce Matyldzie". Ale nagrodę przyznajemy jej wspaniałym dzieciom: Lili i Mateuszowi, które nauczyły nas, jak zrobić najpiękniejsze świąteczne pierniczki!
Oto efekt:


Ale od początku, czyli przepis. Magda tak do nas napisała:

Witam:)
Przesyłam przepis na pierniczki wraz ze zdjęciami i pierników i moich maluchów, które dzielnie uczestniczyły w robieniu pierniczków:) Przepis krąży gdzieś po sieci, ale rewelacja:)
Składniki:
1 kg mąki
1/2 litra miodu
2 szklanki cukru
1 kostka smalcu
1/2 szklanki mleka
3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
3 jajka
szczypta soli
1 torebka gotowej przyprawy do pierników, ale to nie wystarczy, do tego osobno:
imbir
cynamon
gałka muszkatołowa
kardamon (czasem trudno kupić, więc można opuścić) mielone goździki
W dużym rondlu na małym ogniu rozpuszczamy miód, smalec i cukier na jednolitą masę i czekamy.
Kiedy ostygnie dodajemy mieszając i ugniatając rękami mąkę, jajka, sodę rozpuszczoną w chłodnym mleku, szczyptę soli oraz przyprawy - do gotowej mieszanki dodajemy oryginalnych przypraw, tak by wszystkich było pół szklanki (jak ktoś nie lubi aromatycznie to można wziąć troszkę mniej, ale ja polecam tę pełnię korzennych aromatów).
Zagniatamy na jednolitą masę, odklejamy ręce (i oblizujemy mniam, mniam) po czym miskę okrywamy ręcznikiem i folią, ale nie całkiem szczelnie i stawiamy w chłodnym miejscu (balkon, lodówka) na 4-5 tygodni.
Przed świętami wałkujemy ciasto, niezbyt cienko, bo będzie twarde i wycinamy fantazyjne wzory (ale radość dla dzieci, obowiązkowo bałwanki, choinki i aniołki!) lub korzystamy z foremek. 






Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Pieczemy 10-15 minut do zarumienienia, czas zależy od grubości i wielkości pierniczka, wyjmujemy.




Jak ostygną bierzemy się za artystyczną robotę (koniecznie z dziećmi!) Przygotowujemy lukier z cukru pudru i białka, pisaki tortowe, którymi też możemy zabarwić go na różne delikatne kolory, polewę czekoladową, wiórki kokosowe, rozdrobnione orzeszki, płatki migdałów, kolorową cukrową posypkę i mamy cudnie pachnącą zabawę na cały wieczór.






Potem układamy w kartonie, leciusieńko kropimy wodą i przykrywamy folią, by na Wigilię były miękkie. Aha - twarde też są pycha.

Pozdrawiam,
Magda Witkiewicz


Uff!
Ależ to była piernikowa saga! Mam nadzieję, że zajrzycie tu w święta i pooddychacie fantastyczną świąteczną atmosferą!


Dla Lili i Mateusza piękne dzięki, Magdzie raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam całą uzdolnioną rodzinę!


Wesołych świąt!


Wasza Agata

Wesołych Świąt!

W imieniu Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk oraz całego Wydawnictwa NASZA KSIĘGARNIA życzę wszystkim miłych świąt!





Pozdrawiam,
Agata

wtorek, 20 grudnia 2011

Najbardziej "gutowskim" staromiejskim rynkiem w Polsce mianuję rynek w BARCZEWIE

Oto list konkursowy od pani Renaty Kosin:


Witam serdecznie!

Zgłaszam się do Pani nieśmiało, ponieważ śmiem przypuszczać, że najbardziej "gutowski" staromiejski rynek w Polsce znajduje się w Barczewie - niewielkiej warmińskiej miejscowości nieopodal Olsztyna. :-)
Kilka kroków od rynku staromiejskiego znajduje się co prawda nie jezioro, ale duży staw, obok muszla koncertowa i piękna aleja spacerowa.
Na rynku z kolei od ubiegłego roku trwają wykopaliska archeologiczne. Obecnie praca archeologów dobiegła końca, a odkryte fragmenty murów zostały zabezpieczone szklanymi kopułami i wkrótce zostaną dodatkowo efektownie podświetlone.

Cukierni w rynku co prawda nie ma, ale wróble ćwierkają, że latem powstaną na nowo odrestaurowanym rynku kawiarniane ogródki.

Barczewo jest też miastem wielu kultur. Znajdują się tu trzy kościoły katolickie (w tym jeden więzienny i jeden klasztor Franciszkanów), ewangelicko - augsburski (niestety obecnie nieczynny) oraz synagoga żydowska, która pełni funkcję galerii i cyklicznie promuje lokalnych artystów.

Wszystkie kościoły, z wyjątkiem więziennego znajdują się nieopodal ratusza i rynku staromiejskiego. Nie mogę niestety dołączyć osobiście wykonanych zdjęć, ponieważ aura i trwające jeszcze prace remontowe zupełnie temu nie sprzyjają, dlatego pozwoliłam sobie skorzystać z uprzejmości Pana Googla ;-)

Staw (widoczny kościół św. Anny znajduje się pięćdziesiąt metrów od rynku):

Wzdłuż żółtego muru dochodzi się do rynku staromiejskiego, po prawej widać kawałek ratuszowej wieży: http://m.onet.pl/_m/d597b0b54ab7c872fd4d93b5ca6cc34e,20,1.jpg

Ratusz - dokładnie w centrum rynku staromiejskiego:

Synagoga:


Prace archeologiczne:


Szkielet znaleziony podczas prac wykopaliskowych przy rynku:


Mam nadzieję, że moje miasto przypadnie Pani do gustu i serca :-)
Pozdrawiam ciepło Renata Kosin Czytelniczka :-)

Pani Renacie po moich usilnych namowach udało się przysłać nam nieco zdjęć, oto one. Pierwsze i najważniejsze, rynek z pięknym ratuszem:


Kolejne: staw, który przy odrobinie wyobraźni, zagrałby jezioro Nyć.




Pisa, vel Rudawka:


Znów Pisa, niczym Rudawka płynąca przez Zarzecze.


Ratusz i wykopaliska, przykryte daszkiem.


Tu możemy zajrzeć do środka, wykopaliska odsłaniają swe tajemnice przed ciekawskimi.


Synagoga, obecnie galeria sztuki.




Autorami zdjęć są Renata Kosin oraz Zbigniew Kozłowski. 

Pani Renacie dziękuję za ten przepiękny dowód patriotyzmu lokalnego. Trochę żal, że tak niewielu z Was zechciało zareklamować swoje miasta. Przypomnę, że mieliśmy zgłoszenie z: Kościerzyny, Pucka i Bytowa (niepoparte argumentacją ani zdjęciami, szkoda),  Kartuz oraz Chełmży, Chełmna.
Nikt się jednak tak bardzo nie postarał, jak Pani Renata Kosin, no i w końcu, żadne z wymienionych powyżej miast nie ma własnych wykopalisk! To mnie chyba ostatecznie przekonało. 
Dziękuję za wszystkie zgłoszenia i pozdrawiam serdecznie,

Małgorzata Gutowska-Adamczyk

I nie mówcie, proszę, że inaczej go sobie wyobrażaliście...

A dziś... muffiny!

Piernikowe oczywiście!
Do skosztowania zaprasza nas Tatiana. Oto, co napisała:


Witam,
Chciałabym podać przepis na muffiny piernikowe. Wiem, że nie jest to tradycyjny piernik, ale moje dzieci je uwielbiają, a poza tym robi się je bardzo szybko. No i nie bez znaczenia jest też fakt, że są pyszne.
Składniki:
- 2 szklanki mąki pszennej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1 łyżka przyprawy do piernika
- 0,5 szklanki cukru
- 150 g czekolady
- 4 łyżki oleju
- 0,5 szklanki mleka
- 0,5 szklanki jogurtu lub śmietany
- 0,5 szklanki miodu
- 1 jajko

Przygotowanie:

W jednej misce mieszamy składniki suche – mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cukier i przyprawę.
W drugiej misce mieszamy mokre składniki: mleko, jogurt, olej, miód i jajko.
Zawartość obu misek łączymy ze sobą, na końcu dodając posiekaną czekoladę.
Nakładamy ciasto do foremek i pieczemy około 30 minut w temperaturze 180 st. C.
Przepis pochodzi z blogu www.kuba-pichci.pl ale w wersji, którą przedstawiłam zawarte są moje modyfikacje.

Pozdrawiam,
Tatiana
Do maila załączone były też zdjęcia przepysznych pierników, oto jedno z nich:


W imieniu Tatiany i własnym, życzę smacznego! 

Agata


poniedziałek, 19 grudnia 2011

Herbaciana Agnieszka zaprasza nas na piernik

Spływają już pierwsze piernikowe propozycje.
Szczerze mówiąc myślałam, że będzie ich więcej, ale może jesteście zajęci przygotowaniami do świąt, bieganiem po sklepach i wszystkimi tymi corocznymi ceremoniałami?

Tymczasem odpocznijcie przez chwilę, delektując się ulubionym piernikiem męża Herbacianej Agnieszki.

Witam :)
Ja sama nie jestem amatorką pierników, właściwie to ich nie lubię. Nie lubię ich smaku niestety, za przyprawę korzenną, jaką w sobie zawierają. Pewnie piernikowi wielbiciele poślą mnie do czorta za taką opinię, ale cóż :) o gustach się podobno nie dyskutuje :) I właśnie dlatego, że w domu jest tylko jeden piernikowy amator, czyli mój mąż, mam tylko jeden przepis na piernika. Prosty, niewymagający, dobry dla kulinarnie niewprawionych, no banalny po prostu, a mąż twierdzi, że pyszny, więc tym przepisem właśnie się podzielę:

Piernik:
2 jajka
1 szklanka cukru
1/2 kostki masła (ja daję 100g margaryny)
1/2 szklanki płynnego miodu
1 łyżeczka kopiata ciemnego kakao
3 łyżki przyprawy do piernika (ja daję całe opakowanie,  bo mąż lubi jak jest dużo)
1/2 kg mąki
2 płaskie łyżeczko sody oczyszczonej
1/2 szklanki śmietany lub jogurtu
ulubione bakalie (u mnie zwykle orzechy, rodzynki i suszone śliwki pokrojone w kawałeczki) biała polewa lub lukier
Jajka utrzeć z cukrem i masłem. Dodać miód i kakao. Mąkę wymieszać z przyprawą i sodą. Dosypywać porcjami do utartej masy. Będzie bardzo gęste ciasto ale to nie problem. Dodać śmietanę lub jogurt. Na końcu dodać bakalie. Podłużną keksówkę wyłożyć papierem do pieczenie i przełożyć do niej ciasto.

Piec w 170 stopniach ok. 1 godziny. Ostudzone ciasto polać lukrem lub polewą. U mnie (na zdjęciu) polewa biała i zmiażdżone orzechy włoskie.

Serdecznie pozdrawiam i życzę smacznego
Herbaciana Agnieszka, Kraków

Życzę Wam miłego dnia i tygodnia,
Agata

wtorek, 13 grudnia 2011