Zapraszamy do lektury!

Zapraszamy do lektury!

Małgorzata Gutowska-Adamczyk i Wydawnictwo Nasza Księgarnia zapraszają do lektury!

Wśród książek Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk znajdziecie powieści obyczajowe, historyczne, groteskę, powieść autobiograficzną. Zapraszamy do lektury!



wtorek, 3 maja 2016

Już wkrótce drugi tom "Fortuny i namiętności. Zemsta"!

Z tej okazji polecamy odświeżenie lektury tomu pierwszego i zachęcamy do przeczytania fragmentu przygotowywanej w naszym wydawnictwie kontynuacji!


Fot. Agnieszka Bohdanowicz


Miecznikowej po drodze nie spotkaliście? A może jakieś was słuchy o niej doszły? – spytał podstarości, wpatrując się w podłogę.
– Szmul z nią blisko i powiada, że ponoć Złoty Most odbudowała, na gołej ziemi sypiając, alem tego nie sprawdzał, bo mi wstyd za waszmości i na szwank się narazić nie chcę. Jam też winien, że się sama boryka ze wszystkim, a dobra to dusza, więc mnie we wątpiach pali, że jej usłużyć nie mogę.
– Więc wyślijcie swaty! – wyniośle prychnął Hadziewicz.
– Może myślisz, żem do tego niezdolny?! – obruszył się pan Żaba. – Piękna to niewiasta i szacunku godna, ale też lepszego potrzeba jej męża niźli ja, stary niedołęga.
Kacper westchnął.
– Nie sądź – kontynuował podstoli – że o tobie myślę. Nie, kiedym cię wspomniał w rozmowie, to się miecznikowa tak rzuciła, jakby ją kto żelazem przypalił. Gdyby nie dobre wychowanie, toby mnie pewnie ze dworu wyprosiła. Widać, żeś jej niemiły bardzo i ja tu rady żadnej znajdować się nie poważę. Pora sobie powiedzieć wprost: z tej mąki chleba nie będzie. Już prędzej ona swą rękę któremu z Szuksztów odda.
– Który tylko spróbuje słać swaty, długo nie pożyje, bo najpierw ze mną będzie miał do czynienia! – żachnął się podstarości.
– No patrzcie go! – Pan Żaba tak mocno odstawił kielich, aż miód trysnął na stół. – Ty pierwszy, mój podstarości, się nie ośmielisz do spraw miecznikowej mieszać. Zabraniam ci raz na zawsze! Wszystko szło dobrze, byliście po słowie, pierścień od ciebie przyjęła i do łoża cię swego dopuściła, nie dbając o reputację. Trza być rozumu pozbawionym, by mając to wszystko, odwracać się ku kasztelance! I teraz twoje dziecię kto inny będzie piastował… – Westchnął przesadnie.
– Ubiję jak psa!
– Kogo?!
– Każdego, kto stanie na mojej drodze!
– Ot, durnyś, mój podstarości, durny! Ty nikogo nie ważysz się ubić, bo tylko złość jeszcze większą ku sobie wywołasz, co na stryczek cię powieść może prostą drogą.
– To cóż robić, aby miecznikową ku sobie obrócić? Radźcie! – Hadziewicz już nie udawał obojętnego, widać, że bolesną mu zadrą w sercu tkwił ów konflikt z Zofią.
– Niewiele możecie uczynić, by jej gniew oddalić.
– Jakąś jednak nadzieję widzicie? Radźcie zatem, co uczynić, by znów mi przychylną była, by dziecięcia, co jak mówicie, moim jest, kto obcy nie wychowywał, by znów między nami harmonia zapanowała.
– Trudna to rada, ale zda mi się jedyną.
– W słuch się zamieniam, co czynić?
– Zginąć.
Kacper zawisł spojrzeniem na twarzy pana Żaby. Przez chwilę milczał, a potem zaczął się śmiać tak głośno i donośnie, jak mu się nie zdarzyło od dawna. Nadal rechocąc, wstał, uderzył się dłonią po udzie i chodził po świetlicy, wybuchając raz po raz to tubalnym, to znów piskliwym śmiechem.
– Zginąć, powiadacie? – odezwał się wreszcie. – Czyli życie oddać? No cóż, fraszka to dla takiego jak ja, co ginął ostatnimi czasy dwukrotnie. Tylko na pozór czy prawdziwie? Za jakąś sprawę czy bez żadnej przyczyny? U siebie, w Turowie, a może w Winnicy na rynku dać się spalić? Jako niewinny czy też grzechem śmiertelnym obarczon? W zdrowiu czy chorobie? Samotnie czy towarzystwo ze sobą na tamten świat zabierając? Widzicie, że nie takie to proste, jakby się z pozoru wydawało.
Pan Żaba patrzył na przyjaciela z troską. Widać było, że nie pojął rady, skoro w żart ją natychmiast obrócił.

– Chcę powiedzieć, że powrotu do łaski miecznikowej żadnego nie masz, panie podstarości – rzekł smutno. – Zbytnioś jej zaufania nadużył, by jakiekolwiek dobre uczucia ku tobie zachowała. Długom siedział ze Szmulem przy piwie i na wszelkie sposoby rozważaliśmy, jaką by dla ciebie radę znaleźć, ale nie masz nijakiej. Zofia już twoja nie będzie – dodał i patrzył, jak Hadziewicz w bezsilnym bólu rzuca się od ściany do ściany niczym zwierz w klatce. Wreszcie oparł dłoń na framudze i bił głową w mur, jakby rzeczywiście śmierć zamierzał sobie zadać, aż serce zabolało pana Żabę, że patrzeć na to musi. Wstał więc, otrzepał suknie i chrząknął. – Cóż, pora na mnie. Wybaczcie, żem z takimi nowinami przybył. Odpuśćcie myśli o miecznikowej. Może wam, jako i mnie, niepisane rodzinę założyć? Być dobrym patriotą, gospodarzem i sąsiadem to całkiem pięknie i Bóg to będzie miał na uwadze, kiedy przed nim staniem.

6 komentarzy:

  1. Kiedy? Kiedy? Kiedy? :D
    Już się nie mogę doczekać!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy w związku z premierą 2 części będą jakieś spotkania z autorką? Konkretnie chodzi mi o uzyskanie autografu autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, na razie nie ma jeszcze kalendarza spotkań na jesień poza Płockiem (12 września), Jasłem (22 września). Oczywiście tradycyjnie zapraszamy na Krakowskie Targi Książki - Autorka będzie gościem na naszym stoisku 29 X.

      Usuń
  3. Czy bedzie dostepna wersja Ebook?

    OdpowiedzUsuń