Zapraszamy do lektury!

Zapraszamy do lektury!

Małgorzata Gutowska-Adamczyk i Wydawnictwo Nasza Księgarnia zapraszają do lektury!

Wśród książek Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk znajdziecie powieści obyczajowe, historyczne, groteskę, powieść autobiograficzną. Zapraszamy do lektury!



niedziela, 26 grudnia 2010

sobota, 25 grudnia 2010

Krótki filmik z targów książki

Na kanale youtube pojawił się krótki filmik zrealizowany podczas Krakowskich Targów Książki na stoisku Modnego Krakowa, w którym Małgorzata Gutowska-Adamczyk opowiada o powieści.
Zapraszam do obejrzenia:

http://www.youtube.com/watch?v=SjiiJWklFgA

Agata

środa, 15 grudnia 2010

"Cukiernia Pod Amorem" najlepszą książką na zimę!

Znamy już wyniki plebiscytu, który odbył się na portalu http://www.granice.pl/ i dotyczył wskazania najlepszej książki na zimę.
W kategorii "powieść obyczajowa" internauci wybrali "Cukiernię Pod Amorem"!

http://ksiazkanazime.pl/?content=laureaci

Dziękujemy za Wasze wsparcie!

Pozdrawiam,
Agata

wtorek, 14 grudnia 2010

U nas już święta!

Uwaga, uwaga!
Przeczytajcie bardzo piękny list, w którym Kasia Hordyniec z Irlandii dzieli się z Wami tradycjami światecznymi swojej rodziny:



Witojcie, z zasypanego Zakopanego irlandzkiego!
Śnieg nie odpuszcza, mróz nie odpuszcza. Wody brak, rury zamarzły. Tutaj zima taka, jak w Polsce to kataklizm, bo u nas klimat umiarkowany, do tego Atlantyk za miedzą, więc czegoś takiego najstarsi rybacy nie pamiętają. Dziś w nocy zamarzły rury doprowadzające wodę. U nas piękny śnieg. Wiem, że wielu ludziom utrudnia on życie, ale ja mam ten luksus, że mogę się z niego cieszyć.

Poza tym, wraz z suszonymi owocami, która pachną w całym domu (bo suszymy sami), specjalnym zeszytem, wyciaganym tylko w ten czas w celu zapisania planów kulinarnych na święta i listy zakupów, kubkami świątecznymi, które już przebierają nogami z niecierpliwości, bo chcą się wydostać z kredensu (tradycyjnie szóstego grudnia je wyjmujemy), przyszedł czas na dobór grudniowej lektury.

Nie ma to jak zapach zimy, makowca i różnych innych wypieków (bo my łasuchy jesteśmy i pieczemy z córką w ten czas na potęgę), zaraz do domu wjedzie świerk (my tu stawiamy drzewka bardzo wcześnie), a w tym wszystkim ja czytająca opowieści o rodzie cukierników. Ech, czyż życie nie jest piękne?

Przyznam się Wam do czegoś: moje Wigilie w domu rodzinnym to była masakra, wieczne kłótnie, stres, bo choinka nie tak ubrana, bo sztućce niedokładnie wypolerowane, bo ... Do samej wieczerzy nerwowo. Obiecałam sobie wtedy, że u mnie, w moim domu. będzie całkiem inaczej. I jest!

Dla mnie to jeden z większych sukcesów, że nie powielam błędów mojej mamy, przynajmniej mam taką nadzieję.

Tradycje stworzyłam na potrzeby naszej rodziny, chciałam, żebyśmy mieli coś, co nas będzie w ten czas łączyć jeszcze bardziej, a dzieci będą nawet z drugiego końca świata przyjeżdżać, żeby w tych samych kubkach (o ile się nie wytłuką) pić grzane wino. Tak, więc kiedy były małe zaczęłam kupować kubki, za każdym razem, kiedy przybywał członek rodziny w odpowiednim wieku dostawał kubek, ostatnio dostawiłam jeden dla chłopaka Michaliny. Na choince zawieszam te same od wielu lat ozdoby. Precz z nowoczesnością, choinkami dwukolorowymi, designem. Mają być żołnierzyki na nartach, ozdoby ze słomy, grzybek i bałwanek, te same, do których dzieci śpiewały piosenki o śniegu, kiedy były małe. W załączniku zeszłoroczna na zdjęciu. Dzieci mają nadzieję, że w tym roku będzie dokładnie taka sama. Bo chyba one w tej rutynie, powtarzalności, w starym zeszycie z menu świątecznym i zapiskami o zakupach, znajdują bezpieczeństwo i złudzenie, że wszystko będzie ok. Złudzenie, bo przecież zeszyt i kubek im tego nie zagwarantuje, ale może doda siły do brania się z życiem za bary. Bo coby się nie działo, zawsze będzie takie miejsce, gdzie stanie choinka z bałwankiem i leży zeszyt z przepisami.

Nawet jeszcze-nie-zięć Irlandczyk podłącza się do tych naszych dziwactw. Tylko mu się czasami święta mylą, bo na Wielkanoc tez coś mamy tradycyjnego i w tym roku ucieszył się strasznie, że święta idą, bo wreszcie faszerowane jajka bedą na stole. Kiedy powiedzieliśmy mu, że jemy je tylko raz w roku tak przyrządzane i to jest właśnie Wielkanoc, chłopina się załamał. Chyba mu zrobimy te jajka

Z Irlandii zapożyczyliśmy tylko to, że choinkę stawiamy już 6go, razem z wyciąganiem kubków.

Tak sie rozgadałam i wzruszyłam, bo ten czas jest taki dla nas wyjątkowy i radosny,
Na zeszyt z przepisami wszelkimi Michalina od dawna ostrzy sobie zęby, ale już jej powiedziałam, że może sobie go wziąć dopiero po mojej śmierci, bo ja nie mam pamięci do przepisów i chociaż sernik Pani Zosi robię kilka razy w roku, nadal muszę zaglądać do niego po składniki, a raczej ich ilość. Mam taki zwyczaj, że kiedy proszę o przepis na coś smakowitego, wpisuję go wraz z imieniem osoby, która mi go dała i tak ci wszyscy ludzie już na zawsze goszczą w mojej kuchni
http://zbabskiejperspektywy.blox.pl/

Jak tak piszę, to do mnie dociera, że ja niemożebnie sentymentalna jestem.
Ech, już za późno to u siebie zmieniać...
Pozdrawiam,

Kasia

czwartek, 9 grudnia 2010

Wywiad Klaudyny Gąsior

Klaudyna Gąsior, jedna z Mistrzyń Cukierniczych Gutowa, przeprowadziła kilka dni temu wywiad z Autorką "Cukierni".

Klaudyna napisała o sobie tak:

"Jestem rodowitą częstochowianką, studentką polonistyki, miłośniczką sportu i literatury. Pisuję felietony dla portali związanych z piłką nożną oraz recenzje na blogu: http://www.kreatywa.blogspot.com/
Kolekcjonuję pocztówki z całego świata, a głowę mam pełną marzeń o wielkich podróżach".

Wywiad przeczytacie, klikając w poniższy link. Miłej lektury!

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/o_literaturze_i_kuchni_opowiada_malgorzata_gutowska_adamczyk_172660-1--1-d.html

Pozdrawiam,
Agata

wtorek, 7 grudnia 2010

Przepis na "sernik emigranta"

Uwaga, uwaga!
Przepisy Mistrzyń Cukierniczych Gutowa już spływają! Jako pierwszy, prezentujemy "sernik emigranta". Małgosia Minko pisze do nas z San Jose:

Droga Agato z zespołem,

Dziekuję za umieszczenie mnie w gronie Mistrzyń Cukierniczych Gutowa!

Oto przepis na Cheesecake emigranta

Składniki:
Ser Philadelphia (wiem, że występuje u was w małych opakowaniach, ja kupuję w opakowaniu 3 funtowym (1.36kg), zwane przeze mnie "kubełkiem". Zaletą tego sera jest to, że nie trzeba go mielić, bo konsystencja jego jest kremowa i dobrze się miesza. Jeżeli macie dostępny inny ser, to też może być, ale nie odpowiadam za efekt końcowy, musicie same wypróbować).

- 8 jajek

- szklanka cukru, można dodać więcej, jeżeli wolisz słodszy bo Philadelphia jest trochę słona

- masło (po rozpuszczeniu około pół szklanki)

- 3 albo 4 łyżki stołowe mąki ziemniaczanej

- można dodać garść rodzynek, ale ja przestałam, bo wiele osób nie lubiło


Przyrządy:

- mikser najlepiej stojący, bo trzeba mieszać dosyć długo i ręka może boleć od trzymania, ja używam Kitchen Aid z dużą miską, bo jednak masy jest dosyć dużo, ponad kilo sera, w tym czasie jak mikser pracuje ja robie na drutach ;)

- tortownica o średnicy 9 cali (26cm), wysmarować tłuszczem i posypać tartą bułką

Żółtka ubić z cukrem na puch, dodać ser i mieszać, potem dodać rozpuszczone masło powoli i mieszać. Dosypać mąkę i mieszać aż masa zrobi się gładka. Wmieszać ubite białka i wyłożyć masę do tortownicy. Masy jest dużo, wiec zajmie tortownicę po brzegi. Piec 50-60 minut w 180C, ale to zależy od piekarnika. Sernik urośnie i oczywiście opadnie, ale dalej będzie wysoki, taki jak na zdjęciu. Można oczywiście zrobić z tej ilości sera dwa mniejsze, ale taki duży i wysoki się według mnie lepiej prezentuje. Po ostygnięciu wyjąć z formy i posypać cukrem pudrem. Jeżeli nie zostanie zjedzony tego samego dnia to trzeba przechowywać w lodowce, bo to w końcu ser, mimo, że upieczony.


Nie zniechęcajcie się, jak nie wyjdzie.

Smacznego,


Małgosia Minko

Opowiedzcie o Waszych tradycjach świątecznych

Z radością informuję, że nasz zestaw prezentowy, to jest dwa tomy "Cukierni" plus wydanie specjalne Obserwatora Gutowskiego plasuje się wśród najlepiej sprzedawanych książek na portalu empik.com:

http://www.empik.com/top50/ksiazki?page1=2

Jesteśmy przekonani, że Wasi bliscy, których zdecydowaliście się obdarować tym prezentem, znajdą w lekturze nie tylko odpoczynek, ale i refleksję o czasach minionych oraz dziejach własnych rodzin, będą czerpać z niej siłę do pokonywania codziennych trudów i pewność, iż tradycja w polskim domu nie jest pustym słowem.

Ponieważ zbliżają się święta, a wielu z naszych gości mieszka w odległych, nierzadko egzotycznych miejscach, gdzie Boże Narodzenie wypada latem, chcielibyśmy Was prosić o maile z opowieściami o szczególnych tradycjach Waszych domów. Opublikujemy je na tym blogu, a także nagrodzimy drobnymi upominkami.
Adres, jak zwykle ten sam: a.napiorska@nk.com.pl
Proszę podać w tytule maila: "Tradycje świąteczne".
Pozdrawiam serdecznie,
Agata z zespołem

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Książka na zimę, drugi etap

Na portalu Granice zażarta walka w drugim etapie konkursu "Książka na zimę".
W kategorii romans/literatura obyczajowa "Cukiernia" na razie na zaszczytnej, drugiej pozycji, Wasze wsparcie byłoby mile widziane. Możecie go udzielić tutaj:


http://ksiazkanazime.pl/?content=glosowanie

Agata

Konkurs cukierniczy rozstrzygnięty!

Witajcie!

Dziś obiecane rozstrzygnięcie konkursu cukierniczego. Odzew był mniejszy niż sądziłyśmy, ale wszak nie w ilości rzecz, a w jakości.
W konkurencji wystartowało pięć zawodniczek: Małgorzata Biskup-Minko, Klaudyna Gąsior, Marta Kisiel-Małecka, Marzena Kowalska oraz Paulina Wiechecka.
Po burzliwej naradzie, w której uczestniczyła siedmioosobowa grupa reprezentująca wydawnictwo Nasza Księgarnia oraz Autorka "Cukierni", wybrano zwycięską fotografię Marty Kisiel-Małeckiej, przedstawiającą wykonane przez nią "pierniczki jednodniowe":


Marta pisze:

Smętne resztki przedświątecznej próby generalnej, czyli obficie lukrowane pierniczki jednodniowe. Jednodniowe, jako że już dzień po upieczeniu nadają się do wchłonięcia otworem paszczowym, z czego nie omieszkała natychmiast skorzystać rodzina, co tłumaczy ową liczebną smętność. Tak po prawdzie, gdyby nie moja bohaterska postawa, pierniczki z jednodniowych stałyby się wręcz jednogodzinnymi...

Oto prezentacja pozostałych uczestniczek, którym niniejszym nadajemy zaszczytny tytuł Mistrzyń Cukierniczych Gutowa!

Oto fotografia Klaudyny Gąsior:


Klaudyna pochodzi z Częstochowy i piecze muffiny wraz ze swoim narzeczonym! Pochwalamy i zazdrościmy! Wkrótce jeszcze o niej usłyszycie.

Fotografia nagrodzonej już w poprzednim konkursie Marzeny Kowalskiej:


Marzena pisze z Bornholmu:

Najpierw muszę się przyznać, no nie lubię piec i gotować. Kuchnia to fajne miejsce do czytania ;) ale... Będąc na odludziu i poza krainą piekarni i ciastkarni, człowiek musiał... Na zdjęciu biszkopt z jabłkami na bornholmskich jajach.

Wspaniałe zdjęcia smakowitych pierniczków zrobiła Paulina Wiechecka:
 
 

Zauważcie przepiękną, ręcznie haftowaną serwetę.

Małgosia Biskup, obecnie Minko, napisała do nas z Kalifornii:

Drugi tom „Cukierni” szedł do mnie przez dwa tygodnie, bo mieszkam daleko na zachodzie, w San Jose, California. Nie dokończyłam jeszcze lektury, ale już minęłam moment, jak Marianna znalazła się w Chicago i muszę przyznać, że chodziłam do tego samego kościoła, co ona. W kościele Św. Trójcy wzięłam też ślub.

Na zdjęciu jest sernik, który sama upiekłam, ładnie się prezentuje na talerzu z Bolesławca (przytachanym do USA w bagażu podręcznym, żeby sie nie stłukł). Zdjęcie ma tytuł "Sernik emigranta" bo jest tani i szybki do zrobienia, a jak wiadomo emigrant nie ma za dużo pieniędzy i czasu, poza tym ciasto jest duże i można nim obdzielić wielu amatorów "cheescake" jak tu nazywany jest sernik.




Szanownym mistrzyniom bardzo dziękujemy, gorąco gratulujemy i prosimy o zdradzenie przepisów na te smakowite wypieki, które natychmiast zamieścimy na tym blogu!
 
Serdecznie pozdrawiam,
Agata z zespołem Naszej Księgarni

niedziela, 5 grudnia 2010

Zachęcająco...


Ostatnie godziny pieczenia przed nami, może kogoś jeszcze natchnie ten piękny wieczór? Mnie popołudnie natchnęło do upieczenia muffinów piernikowych.




Dedykuję je Agnieszce Pietraszek i Małgosi Minko, a Was wszystkich zachęcam do pieczenia i fotografowania oraz życzę udanych wypieków!

Pozdrawiam,
mga

Lektura obowiązkowa na niedzielne popołudnie!

Witajcie!

Dziś smakowita lektura. Zróbcie sobie kawę albo herbatę, postawcie obok talerzyk z ciasteczkami i koniecznie przeczytajcie recenzję "Cieślaków" laureatki naszego konkursu fotograficznego, zamieszkałej na Bornholmie Marzeny Kowalskiej.

Znajdziecie ją tu:

http://7smoki.eu/?page_id=956

Pani Marzenie serdecznie dziękujemy! Jeśli ktoś z Was chciałby się podzielić wrażeniami z lektury, zawsze możecie przysłać je do mnie, na adres:

a.napiorska@nk.com.pl

Życzę miłej niedzieli i przypominam, że o północy mija termin przysyłania zdjęć Waszych wypieków!
Wraz z Autorką, czekamy niecierpliwie!

Agata

czwartek, 2 grudnia 2010

Najlepsza książka na zimę!

Portal Granice.pl ogłosił plebiscyt na najlepszą książkę na zimę. "Cukiernia Pod Amorem" walczy w kategorii powieści obyczajowe/romanse, w dwóch postaciach, jako "Cukiernia Pod Amorem" oraz "Cukiernia Pod Amorem 2. Cieślakowie".
Jeśli chcielibyście wziąć udział w zabawie, plebiscyt znajdziecie tu:

http://www.ksiazkanazime.pl/?content=glosowanie

Pozdrawiam,
Agata

środa, 1 grudnia 2010

Leniuszki!

Widać bardziej lubicie czytać o ciastkach, niż robić je własnoręcznie (to tak jak ja ;-), bo dostajemy bardzo mało odpowiedzi na nasz konkurs cukierniczy.
Tym z Was, którzy chcieliby jednak pochwalić się własnymi wypiekami, przypominam o terminie przysyłania zdjęć, który upływa w najbliższy weekend.
Zasady konkursu znajdziecie w poście z 14 listopada.
Mamy nadzieję, iż ktoś pokusi się jeszcze o zrobienie adwentowych pierniczków!
Zapraszam do zabawy!
Agata

sobota, 27 listopada 2010

Dziś na kolację babka!

Dobry wieczór!

W Warszawie spadł właśnie śnieg i pomyślałam, że miło byłoby, nawet wbrew rozsądkowi, zjeść kawałek świeżego placka drożdżowego z masłem. Babka wyszła trochę krzywa, ale to potwierdza jej autentyczność. Gdzieniegdzie widać też spalone rodzynki ;-)






Ci z Państwa, którzy mieli w rękach Obserwator Gutowski, zauważyli być może, iż znajdują się tam również przepisy dań, które szczególnie chętnie wykonuję dla moich domowników.
Jednym z naszych ulubionych ciast jest drożdżowe (przepis znajduje się na stronie 24).
Na ogół robię ciasto z kilograma mąki, tak też się stało tym razem, jednak drugi placek jest już napoczęty ;-)

Zachęcam do pieczenia i fotografowania własnych wypieków! Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy jeszcze przez tydzień.

Pozdrawiam w ten przedzimowy wieczór,
mga

środa, 24 listopada 2010

Wywiad Autorki udzielony portalowi empik.com

Wywiad przeprowadziła Magdalena Walusiak, zachęcam do przeczytania.

http://www.empik.com/czasem-musze-posprzatac-po-bohaterach-wywiady-empikultura,72800,a

I wbrew jesieni panującej za oknem, wklejam dla Was zdjęcie "Cukierni", która zbłądziła pod palmy:


Fotografię wykonał syn Autorki, Maciej, nie wzięła ona udziału w konkursie.
Pozdrawiam,
Agata z zespołem NK

wtorek, 23 listopada 2010

Małgorzata Gutowska-Adamczyk w Katolickim Radiu Płock

Zapraszam do wysłuchania wywiadu z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk na antenie Katolickiego Radia Płock. Z pisarką rozmawiała Renata Kraszewska. Niestety paniom nie udało się spotkać - rozmowa odbyła się przez telefon, stąd drobne zakłócenia.





Przyjemnego słuchania! Pozdrawiam, Agata

"Zajezierscy" wciąż w czołówce!

Miło nam poinformować Was, że także "Zajezierscy" wciąż znajdują wielu nabywców, tak jak tu, w Klubie Dla Ciebie:

http://www.kdc.pl/powiesc_nbk10104.html


Pierwsze smakowite fotografie Waszych ciast już do nas napływają. Są tak smaczne, że chciałoby się nimi natychmiast poczęstować. Bardzo dziękujemy!

Agata z zespołem NK

czwartek, 18 listopada 2010

Spotkanie w EMPiKu Junior

Dziś o godzinie 17 w EMPiKu Junior w Warszawie odbyło się spotkanie, podczas którego Małgorzata Gutowska-Adamczyk wraz z Magdaleną Walusiak próbowały przybliżyć i wraz ze zgromadzoną publicznością ocenić przydatność czytników e-booków.
Poniżej fotorelacja. Autorem zdjęć jest Michał Wrześniak.







Pozdrawiam,
Agata

środa, 17 listopada 2010

Oceńcie nasz zestaw prezentowy

Od tygodnia w EMPiKu w cenie 59,99 (na empik.com w cenie 53,99) sprzedawany jest dwupak zawierający dwa tomy "Cukierni Pod Amorem" oraz numer specjalny Obserwatora Gutowskiego, którego miałam przyjemność być redaktorem naczelnym ;-)

Czy ktoś z Was miał już w rękach to wydanie? Jak Wam się podoba?
Czekam na opinie. Najciekawsze nagrodzimy.

Pozdrawiam serdecznie,
Agata z zespołem NK

poniedziałek, 15 listopada 2010

Wkrótce spotkanie na temat e-booków

Zapraszamy wszystkich chętnych do rozmowy na temat czytników e-booków i ich przyszłości, zalet oraz wad. 

18 listopada o godzinie 17:00 Małgorzata Gutowska-Adamczyk będzie gościem  Magdy Walusiak
w warszawskim EMPiKu Junior.

Przy okazji informujemy, że pierwszy tom "Cukierni Pod Amorem" znajduje się na empikowej top liście e-booków:

  http://www.empik.com/top50/ebooki?page1=2


A tak wygląda OYO, czytnik e-booków sprzedawany przez EMPiK:

Fot. Michał Wrześniak

Od Autorki:
Poczułam się wezwana do odpowiedzi, a ponieważ niewielu z Was będzie miało możliwość uczestniczyć w spotkaniu, spróbujmy uporządkować:

  • Czytnik e-booków to jeszcze jedna forma przekazu treści. To treść jest moim zdaniem ważna. Też lubię trzymać w ręku książkę w jej obecnym kształcie, podobnie, jak lubię trzymać w dloni gruby plik banknotów. Może dlatego, że niezwykle rzadko się to zdarza? To, co obserwujemy na rynku książki przypomina trochę to, co już dawno stało się z pieniądzem: jego wartość oderwała się od realnego wyglądu. Najpierw od metali (złota, srebra, miedzi) odfrunęła ku papierowi, potem od papieru ku zero-jedynkowemu zapisowi na naszych kontach. A jak to ułatwia życie! Dlatego chętnie uzupełnię moje zasoby klasyki za cenę 4,99 PLN za e-booka.

  • E-book to możliwość posiadania dużej biblioteki w małym sprzęcie, ciekawe dla kogoś, kto ma mało miejsca w domu, a który bibliofil nie ma? Jednak tu czyha niebezpieczeństwo, bo istnieje możliwość utraty danych (każdy chyba przez to przeszedł) i wtedy cała biblioteka za jednym zamachem ginie.

  • Kwestia różnych nośników oraz ilości możliwych zapisów. Mając jeden czytnik nie bardzo będziemy mogli kupić książkę konkurencji (prawdopodobnie). Może to się z czasem ujednolici? Powinno.

  • Z kolei względy ekologiczne - duża oszczędność papieru. Wyobraźmy sobie, że nasze dzieci mogłyby chodzić do szkoły z jednym czytnikiem, zamiast plecaka z książkami, ważącymi czasem nawet dziesięć kilogramów. Nie mówię, że dziś, nie mówię, kto udźwignie taką cenę. Generalnie elektornika tanieje bardzo szybko, jeden czytnik mógłby starczyć na wiele lat.

  • Istotna jest dla niektórych też szybkość zdobycia książki i możliwość nabycia dzieła, którego nakład się wyczerpał. Książkę w wersji e-booka możemy mieć na kliknięcie.

  • Mankamentami jest z kolei obawa o piractwo (nie znam się na zabezpieczeniach), brak dodanych walorów estetycznych ksiązki, to jest: zapachu, okładki, etc.

  • Istotna sprawa dla początkujących autorów. Być może ich debiut będzie w tej formie przekazu łatwiejszy?

  • Na koniec przeprowadzka i odkurzanie: DUŻY plus dla czytników!


Jednym słowem, nic nie zastąpi koncertu granego na żywo, ale czy to jest powód, abyśmy nie kupowali płyt?

Czekam na Wasze opinie.
Pozdrawiam,
mga

niedziela, 14 listopada 2010

Upieczcie coś dla nas!

Ci z Was, którzy odwiedzili stoisko Naszej Księgarni podczas Krakowskich Targów Książki i zajrzeli do numeru specjalnego Obserwatora Gutowskiego, wiedzą już, że motywem przewodnim trzeciego tomu "Cukierni" będzie rożek francuski z jabłkiem. Nawet gospodyni proboszcza parafii w Gutowie nie potrafi go upiec!

Podczas spotkań dowiedzieliśmy się od Was, że nie tylko lubicie jeść słodycze, ale również sami je wypiekacie! Zachęcamy Was zatem do wspólnego pieczenia!
Ponieważ sagę czytają czasem trzy pokolenia kobiet, ciasto może upiec mama czy babcia, a córka lub wnuczka sfotografować je i przysłać do nas.
Aby uniknąć nieporozumień, powiedzmy od razu, co będzie premiowane:
  • ilość wypieków, a tym samym zdjęć,
  • dowcipny opis, 
  • egzemplarz "Cukierni" w kadrze.  
Chciałybyśmy, aby Wasze próby cukiernicze były samodzielne i wolimy zdjęcie zakalca, niż produktu renomowanej cukierni ściągnięte z sieci. Tak więc domowe zaplecze, Wasze uśmiechnięte twarze również będą dodatkowo punktowane.

Namawiamy Was do pieczenia przez najbliższe trzy tygodnie, z przyjemnością zobaczymy na zdjęciach Wasze pierniczki, przygotowane na Boże Narodzenie. Macie czas do piątego grudnia.

Rozwiązanie konkursu i ogłoszenie zwycięzców nastąpi szóstego grudnia, w mikołajki.
Jak zwykle nagrodami będą książki z autografem autorki.

Zdjęcia na "konkurs cukierniczy" przysyłajcie opatrzone takim właśnie tytułem na adres:
a.napiorska@nk.com.pl



A ponieważ jest akurat pora podwieczorku, skosztujcie babeczek z kajmakiem, na które przepis znajdziecie w Obserwatorze Gutowskim, wydanie specjalne.

Pozdrawiam,
Agata z zespołem Naszej Księgarni

czwartek, 11 listopada 2010

Kraków, Siemianowice, Katowice, Łazy

W dniach 6.11 - 10.11 autorka "Cukierni Pod Amorem" spotkała się kilkakrotnie z czytelnikami.
6 listopada, podczas Krakowskich Targów Książki, na stoisku Naszej Księgarni podpisywała "Cukiernię Pod Amorem", swoje powieści młodzieżowe, oraz częstowała gości własnoręcznie upieczonymi ciasteczkami:



Tu na stoisku Księgarni Gandalf:



W siemianowickiej Bibliotece Miejskiej spotkała się 9 listopada ze słuchaczami Uniwersytetu Trzeciego Wieku, tu również nie obyło się bez poczęstunku:





 W tym samym dniu odbyło się kameralne spotkanie w katowickim empiku w Centrum Handlowym Silesia. Tu słodki poczęstunek zapewniła cukiernia z ulicy Gościnnej w Katowicach. Spotkanie prowadziła Monika Badowska, pytania zaś dotyczyły nie tylko "Cukierni Pod Amorem", ale również innych powieści autorki oraz jej planów na przyszłość.  






Tu znajdziecie relację ze spotkania na blogu Isabelle:


A tu na stronie katowice.naszemiasto.pl:


10 listopada odbyło się spotkanie z członkami Dyskusyjnego Klubu Książki przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Łazach. Dyskutowano o "Cukierni Pod Amorem", kosztując miejscowych słodyczy. W sympatycznych kuluarowych rozmowach czytelniczki dzieliły się spostrzeżeniami dotyczącymi pierwszych dwóch tomów sagi i pytały o dalsze losy jej bohaterów.




Tu relacja ze spotkania Jakuba Pacana:

http://www.zawiercie.info/view.php?mod=kultura&art=4596


Organizatorom spotkań: Miejskiej Bibliotece Publicznej w Siemianowicach, EMPIK-owi przy Centrum Handlowym Silesia w Katowicach, Miejskiej Bibliotece Publicznej w Łazach oraz prowadzącym spotkania bardzo dziękujemy!

Dołączam się do podziękowań i ślę specjalne ukłony dla Doroty, Agaty Głatki, Moniki Badowskiej, pań z DKK Łazy, Izy i Staszka Sznajderów oraz wszystkich, którzy zechcieli się ze mną podzielić wrażeniami po lekturze "Cukierni". Serdeczne Bóg zapłać!


Pozdrawiamy,
Agata z zespołem Naszej Księgarni,  Małgorzata Gutowska-Adamczyk

poniedziałek, 8 listopada 2010

Niepowtarzalna okazja!

Wszystkim mieszkańcom aglomeracji śląskiej, bywalcom tego bloga i miłośnikom sag rodzinnych, a w szczególności "Cukierni Pod Amorem" przypominamy o jutrzejszej wizycie Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk w Bibliotece Publicznej w Siemianowicach Śląskich oraz w katowickim EMPiKu w Centrum Handlowym Silesia (szczegóły w nawigacji).
Jak zwykle będziecie mieli okazję poznać autorkę osobiście, zadać jej pytania dotyczące powieści, zapoznać się z fragmentami powstającego właśnie, trzeciego tomu "Cukierni", uzyskać autograf, a także, co stało się już niepisaną tradycją, skosztować jej wypieków.
Jutro w karcie kruche ciasteczka z czekoladą. Jeśli przyjrzycie się dobrze zawatości półmiska, dojrzycie tam ciastka w kształcie aniołów, w myśl zasady: "Kto zjada anioły, ten ma dzień wesoły".





Wydawnictwo przygotowało dla Was również gadżety.
Życząc smacznego, zapraszamy serdecznie!

Agata z zespołem.

Wywiad Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk udzielony portalowi dużeKa

Zapoznajcie się, proszę, z wywiadem, który ukazał się w gazetce targowej, tu link do strony:
http://duzeka.pl/?dzial=ksiazka&id=artykuly&dalej=1&data=1289162566
 
Pozdrawiam gorąco w ten deszczowy poranek,
 
Agata

niedziela, 7 listopada 2010

Po spotkaniu na Targach Książki w Krakowie

Wszystkim Wam, którzy zechcieliście odwiedzić stoiska Gandalfa i Naszej Księgarni, nie szczędziliście mi ciepłych słów oraz odważnie spróbowaliście upieczonych przeze mnie ciastek - stokrotne Bóg zapłać!

Szczególnie dziękuję Wydawnictwu Nasza Ksiegarnia za umożliwienie mi spotkania z Wami, zaś Monice, Izie, tacie Izy, Ani oraz Kasi za przyjazd z odległych stron.

Wkrótce foto-relacja z targów oraz kolejne spotkania z Wami, tym razem na Śląsku.

Pozdrawiam,
Małgorzata Gutowska-Adamczyk

środa, 3 listopada 2010

Czekamy na Was w Krakowie!

Wszystkich, którzy w najbliższy weekend znajdą się w okolicach Krakowa zapraszamy na spotkanie z naszymi książkami!
Krakowskie Targi Książki odbywają się w Centrum Wystawienniczym przy ulicy Centralnej 41a.
Stoisko wydawnictwa Nasza Księgarnia znajduje się w sektorze B44.
Spotkanie z autorką "Cukierni Pod Amorem" przewidywane jest na sobotę 6 listopada, między 12 a 14. Będziecie mogli uzyskać autograf, zrobić sobie zdjęcie i porozmawiać z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk na tematy związane i niezwiązane z jej sagą o Gutowie.
Jak co roku, wydawnictwo przygotowało również sporo gadżetów.

Poniżej plan, jak do nas trafić (kliknąwszy w obrazek powiększycie go):



Zapraszamy serdecznie do Krakowa!

Agata z zespołem Naszej Księgarni

wtorek, 2 listopada 2010

Konkurs fotograficzny - wyniki

Drodzy uczestnicy konkursu oraz szanowni goście!

Przypadł mi w udziale zaszczyt przewodniczenia jury konkursowemu.
Na ogłoszony w dniu 19 października b.r. konkurs wpłynęło dziewiętnaście prac dziewięciu autorów (jedno zdjęcie nie spełniło wymagań formalnych). Plon konkursu możecie obejrzeć obok w postaci pokazu slajdów.

Podczas niejawnego posiedzenia, długo się naradzając i spierając burzliwie, ostatecznie wybrałyśmy trzy laureatki:

Za szczególne walory artystyczne zdjęć równorzędną, drugą nagrodę otrzymują: Marzena Kowalska, która przysłała nam przepiękne fotografie z Bornholmu oraz Kasia Hordyniec, zamieszkała na stałe w Irlandii.
Za walory artystyczne oraz szczególny klimat, zbliżony do powieści, pierwszą nagrodę otrzymuje Iza Kępa.

Oto jedna z jej fotografii:


Iza tak napisała do nas w mailu:

"Witam, przesyłam zdjęcia zrobione w Pszczelej Woli, kilka kilometrów od Lublina. Pszczela Wola to ośrodek położony w zespole parkowym nad rzeką Bystrzycą. Park został założony w II połowie XIX wieku. W centrum znajduje się dwór Rohlandów, pierwsza siedziba Liceum Pszczelarskiego, obecnie Technikum Pszczelarskiego, jedynej szkoły tego typu w Polsce i Europie.
To tu "nad rzeką, na pagórku, w parku wśród starych drzew..." upłynęło moje dzieciństwo, obecnie jestem pracownikiem tej placówki, bibliotekarzem i nadal jest to jedno z ważniejszych dla mnie miejsc. Jest tak klimatyczne jak lektura pierwszego tomu "Cukierni pod Amorem".

Bardzo dziękujemy Wam wszystkim za zdjęcia, maile i przepiękne opowieści związane z lekturą pierwszego tomu sagi! Wkrótce skontaktujemy się z każdym z Was, a Wasze zdjęcia zamieścimy na tym blogu.

Niniejszym konkurs zamykamy, jeśli jednak ktoś z Was nie zdążył i miałby ochotę opublikować tutaj fotografię swojego egzemplarza "Zajezierskich" lub "Cieślaków", gorąco namawiamy go do jej przysłania na adres: a.napiorska@nk.com.pl (w tytule napiszcie "okładka-foto").

Wkrótce nowy konkurs!

Pozdrawiamy serdecznie:
Agata Napiórska i Małgorzata Gutowska-Adamczyk

wtorek, 26 października 2010

Przypominam o konkursie!

W imieniu Autorki i własnym bardzo dziękuję za wspaniałe zdjęcia i piękne maile! Niedługo zaczniemy ich publikację. Zasady konkursu znajdziecie pod datą 19 października.
Tymczasem, aby wszystkich zachęcić do wzięcia w  nim udziału oraz dodać Wam sił do artystycznych zmagań, częstujemy Was wirtualnie pysznym plackiem drożdżowym, który Autorka dopiero co wyjęła z piekarnika.



Zaiste, ta kobieta wie, o czym pisze!

Pozdrawiamy Was znad filiżanki herbaty karmelowej,
Małgorzata i Agata


PS. Naczynia ze zlewu umyjemy później.

piątek, 22 października 2010

Spotkania na Śląsku

Z okazji premiery drugiego tomu sagi Cukiernia Pod Amorem serdecznie zapraszamy na spotkania
z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk:


Miejska Biblioteka Publiczna w Siemianowicach Śląskich
al. Sportowców 3
9 listopada godzina 16.00


EMPiK Silesia (Silesia City Center)
ul. Chorzowska 107
Katowice
9 listopada godzina 18.30


Biblioteka Publiczna  w Łazach
ul. Kościuszki 3

10 listopada godz. 14.00

czwartek, 21 października 2010

Wasze pierwsze reakcje

Mamy już Wasze pierwsze reakcje z lektury Cieślaków!

Tu na stronie Przystani Literackiej:
http://www.przystan-literacka.pl/?show=3143

Na stronie wp.pl:
http://forum.wp.pl/fid,10330,fullText,0,tid,611944,temat.html?ticaid=1b1a5

Na stronie empik.com:
http://www.empik.com/cukiernia-pod-amorem-2-gutowska-adamczyk-malgorzata,prod58820208,ksiazka-p

Na stronie esensja.pl:
http://esensja.pl/ksiazka/ksiazki/obiekt.html?rodzaj_obiektu=2&idobiektu=8027#c0251


Dziękujemy za zaufanie! Czekamy na Wasze recenzje i zdjęcia konkursowe. Pierwsze już napływają!
Obiecujemy też nowe konkursy oraz - być może wkrótce - ekskluzywne spotkanie z Autorką tylko dla bywalców tego bloga! Ale o tym na razie sza!

Pozdrawiam,
Agata

wtorek, 19 października 2010

Uwaga, nowy konkurs!

Już jutro premiera drugiego tomu "Cukierni Pod Amorem. Cieślakowie".
Z tej okazji proponujemy abyście zrobili zdjęcie pierwszego albo drugiego tomu "Cukierni" w okolicy, którą lubicie, charakterystycznej dla Waszej miejscowości lub regionu. Do udziału zachęcamy gorąco naszych rodaków, przebywających w odległych zakątkach globu oraz gości zagranicznych.

Autorzy najciekawszych zdjęć dostaną drugi tom książki ze specjalnym autografem autorki.

Aparaty i książki w dłoń i do dzieła! Macie czas do końca miesiąca.
Zdjęcia przysyłajcie na: a.napiorska@nk.com.pl
W temacie wpisujcie: Cukiernia - konkurs foto.
Prosimy też o wyrażenie zgody na ich publikację na tym blogu, chcielibyśmy Was bliżej poznać.

Pozdrawiamy,
Agata i zespół Wydawnictwa Nasza Księgarnia

środa, 13 października 2010

Cieślakowie już są!


W cukierni Pod Amorem druga zmiana kończy właśnie produkcję. Nad Gutowem leniwą smużką płynie dym o zapachu ciastek. Ci, którzy wyszli na szybki poranny spacer z psami, zatrzymują się i zaciągają nim z lubością, obiecując sobie, że po południu wstąpią do cukierni na pączka z różą. 


Tego fragmentu nie znajdziecie w powieści. W imieniu Wydawnictwa Nasza Księgarnia pragnę życzyć smacznej lektury wszystkim czytelnikom i sympatykom "Cukierni Pod Amorem". "Cieślakowie" już pakują walizki, by udać się na spotkanie z Wami.

Pozdrawiam,
Agata

sobota, 9 października 2010

Od autorki

Drodzy Przyjaciele, Czytelnicy i Goście!

"Cieślakowie" schodzą właśnie z prasy drukarskiej i jest to według mnie odpowiedni moment, aby podziękować Wam serdecznie za tak wiele ciepłego zainteresowania, jakim obdarowaliście powieść, za miłą niecierpliwość w oczekiwaniu na jej drugi tom, której dowody pojawiały się w Waszych recenzjach, wreszcie, za częste wizyty na tym blogu.

Pragnę podkreślić, że stanowi to dla mnie największą radość i satysfakcję. Mam nadzieję, iż spędzicie nad "Cieślakami" miłe chwile i znów zechcecie mnie w swoich recenzjach łajać za wredny zwyczaj scenarzystów, który każe przerwać opowieść w najciekawszym momencie. Niestety, nie mogę tego wykluczyć...

Marzę, abyście również teraz hojnie dzielili się ze mną i z internautami tym wszystkim, co Was w drugim tomie "Cukierni" zafrapuje, rozczuli, zezłości lub znudzi.

Pisanie jest z konieczności zajęciem samotnika, a kontakt z czytelnikiem to największa nagroda, jakiej oczekuje autor.




Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i życzę miłych wrażeń podczas lektury "Cieślaków"!

Małgorzata Gutowska-Adamczyk

środa, 6 października 2010

Z radością informujemy

że przygotowany przez nas pakiet prezentowy "Cukierni" zyskał Wasze zainteresowanie oraz aprobatę:

http://www.empik.com/top50/ksiazki?page1=3

Mamy nadzieję, że ucieszy on obdarowane osoby, a lektura powieści oraz numeru specjalnego "Obserwatora Gutowskiego" sprawi im prawdziwą przyjemność.

Pozdrawiam serdecznie,
Agata

piątek, 1 października 2010

Fragment tomu 2, Cieślakowie: Marianna przybywa do Ziemi Obiecanej

Po blisko dwóch tygodniach rejsu Prussia zacumowała wreszcie u brzegów Ellis Island. Wielka rzeka ludzi wylewała się ze statku wprost do przypominających pałac zabudowań portowych. Tu następowała pierwsza segregacja emigrantów. Podzieleni na grupy etniczne, w niepokoju oczekiwali spotkania z surowymi urzędnikami imigracyjnymi. Lękali się o swój los, bo wiedzieli, że nie wszystkim dane będzie wkroczyć do raju. Spożywali skromny posiłek, który po obrzydliwej kuchni na statku smakował niczym prawdziwa uczta, nerwowo rozprawiali, opowiadając sobie różne przypadki, tych, którym się udało, oraz tych, którzy musieli zawrócić.

Zwłaszcza Tadeusz Goślicki jak z rękawa sypał historiami rodzin rozdzielonych przez funkcjonariuszy Immigration. Słuchając go, Marianna zamierała z łyżką przy ustach. Nie miała pojęcia, dokąd by się udała, gdyby zabroniono jej wstępu na terytorium Stanów Zjednoczonych. Było to dla niej bowiem najdalsze i ostatnie miejsce na ziemi, gdzie mogła znaleźć spokój.

Zmęczona wielogodzinnym oczekiwaniem na swą kolej, przeszła jednak szczęśliwie przez kontrolę sanitarną, jej dokumenty również nie wzbudziły podejrzeń. Na pytania urzędnika imigracyjnego odpowiedziała zgodnie z prawdą, iż pochodzi z Polski (urzędnik zapisał: Polska, ale po krótkiej chwili wahania przekreślił to słowo, zamieniając na: Rosja). Jako miejsce ostatniego pobytu wskazała Zajezierzyce. Stwierdziła, że ma dwadzieścia dwa lata, jest panną, nie posiada żadnych pieniędzy, nigdy wcześniej nie była w Stanach Zjednoczonych, bilet kupił brat, mieszkający w Chicago, Illinois, do którego się udaje. Jako dowód, że nie mija się z prawdą, pokazała listy od Jacka ze zwrotnym adresem.

Na pytanie, czy umie pisać i czytać, odpowiedziała, że tak, ale jedynie po polsku (rozmowa odbywała się w obecności tłumacza). Kolejne pytania wydały się jej bardzo dziwne. Urzędnik chciał wiedzieć, czy dziewczyna nie jest przypadkiem poligamistką, anarchistką lub kaleką, nie ma jakichś widocznych defektów ciała, zagadnął także o ogólny stan zdrowia. Swoje włosy Marianna określiła jako blond, oczy jako niebieskie i dodała, iż nie ma żadnych znaków szczególnych. Wszystkie te odpowiedzi zapisano bardzo dokładnie w dokumentach.

W końcu otworzyła się pokryta siatką furtka zwana kissing gate – Marianna uściskała Zofię, wystarczył jeden krok, by znalazła się po drugiej stronie. Kilka godzin od zacumowania wraz z grupą prowadzoną przez agenta linii, która sprzedała Przasce szyfkartę, wsiadła na prom do Nowego Jorku.

O ile zabudowania Ellis Island budziły w niej zdumienie, to miasto, z daleka całkiem malownicze, gdy stanęła na lądzie, śmiertelnie ją przeraziło. Sięgające nieba budynki, dymiące kominy fabryczne, kolej podziemna i nadziemna, klaksony aut, zgrzyt tramwajów, przelewające się wszędzie tłumy posługujące się niezrozumiałym, bełkotliwym językiem, powodowały w jej głowie zamęt i pragnienie natychmiastowego powrotu do Polski.

Rozglądając się podczas drogi do hotelu, zrozumiała, że to, o czym jej pisał Jacek w swych nielicznych listach, a co wydawało się tak nieprawdopodobne, jakby mówił o innej planecie, oddawało jedynie znikomą cząstkę tej szokującej rzeczywistości.

„Piekło. Trafiłam do piekła!” – myślała z przerażeniem i pokorą, zrozumiała bowiem, że nie da rady uciec przed karą za swój grzech.



Miłego weekendu,
Agata

sobota, 25 września 2010

Spotkania w Lublinie

21 września b.r. Małgorzata Gutowska-Adamczyk spotkała się w Lublinie z młodzieżą z gimnazjum Nr 19, przy ulicy Szkolnej oraz nauczycielkami-bibliotekarkami szkolnymi i czytelniczkami w Filii Nr 24.
Spotkania były bardzo sympatyczne, uprzejmie dziękujemy organizatorom za ciepłe przyjęcie!




Tu link do strony Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie z krótkim opisem spotkania:


Pozdrawiam,
Agata

czwartek, 23 września 2010

"Cieślakowie" wśród bestsellerów!

Z radością informujemy, że drugi tom "Cukierni Pod Amorem", "Cieślakowie" na miesiąc przed oficjalną premierą już znajduje się wśród bestsellerów merlin.com:

 http://merlin.pl/ksiazki/bestsellery/browse/bestsellers/twoweeks/1.html

(Zauważcie, że są tu także (nieco niżej) "Zajezierscy"!).

oraz empik.com:

http://www.empik.com/top50/ksiazki?page1=2

Zaś pierwszy tom wciąż świetnie sobie radzi w kdc:

http://www.kdc.pl/ksiazki_k510.html?offset=10


Dziękujemy za Wasze zaufanie!

Pozdrawiam,
Agata

środa, 22 września 2010

Podzielcie się "Cukiernią"!

Szanowni Goście,
Przygotowaliśmy kolekcjonerski dwupak "Cukierni Pod Amorem", do którego dodany będzie numer specjalny "Obserwatora Gutowskiego", poświęcony autorce. Wewnątrz znajdziecie wywiad Doroty Koman, przepisy kulinarne Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, wypowiedzi osób, które ją znają oraz - uwaga! - jeszcze ciepły fragment powstającego właśnie trzeciego tomu!

To nietypowe wydanie będzie dostępne na http://www.empik.com/ od 10 listopada  (już w tej chwili w przedsprzedaży), a prezentuje się tak:

Mamy nadzieję, że się Wam spodoba i zechcecie obdarować nim swoich bliskich.

Pozdrawiam serdecznie,
Agata

piątek, 17 września 2010

Fragment tomu drugiego: W Krynicy latem 1903.

Latem 1903 roku Adrianna Zajezierska pojechała do Krynicy już nie tylko z guwernantką i synem. Towarzyszyła jej przyjaciółka, Agnieszka z Niewiadomskich Radziewicz, z synem Edwardem, a także szwagierka Agnieszki, a siostra Joachima – Urszula z Radziewiczów Jastrzębiec-Gawryszewska z córkami: Anetą, Balbiną i Krystyną. Towarzystwo ulokowało się znów w pensjonacie Sielanka, winszując Adzie świetnego wyboru i mając nadzieję na udany pobyt.


Hrabina oczekiwała spotkania ze swym poetą, Lucjanem Krzyckim, z którym przez cały miniony rok prowadziła ożywioną korespondencję, poza tematami ogólnymi obejmującą też literaturę, poezję i dramat ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych dzieł młodego twórcy. Ada informowana była na bieżąco o każdej nowej strofie, a potem odczytywała jego wiersze w czasie spotkań towarzyskich, wywołując ciche westchnienia zachwytu u wszystkich pań, żadna bowiem nie mogła pochwalić się podobnymi znajomościami.

Nic więc dziwnego, że zapowiadany przyjazd Lucjana do Krynicy spowodował wśród pań wielkie zamieszanie. W pośpiechu ustalano z właścicielem Sielanki terminarz podwieczorków, podczas których konsumowano by nie tylko słynące z dobroci wypieki miejscowych cukierników, lecz także raczono się strawą duchową: poematami i fragmentami prozy poetyckiej oraz dramatów młodego twórcy.

Po długim oczekiwaniu przybył wreszcie do Krynicy, ponownie z nieodłączną matką Marceliną, która nadal, choć był już niewątpliwie mężczyzną, traktowała go jak dziecko. Ada zauważyła tę przemianę od razu i przyglądała się jej nie bez pewnej obawy. Pozornie niewiele się zmienił: wciąż smukły, trochę blady, o zamglonym, nostalgicznym, nieobecnym spojrzeniu. Jego zarost nadal był jasny i miękki, ale czuprynie przydałoby się troszkę uładzenia. On sam się tym nie przejmował, zainteresowany wszystkim, tylko nie swoim wyglądem.

Na paniach zrobił wrażenie, dziewczęta zachwycił. Piszczały, szeptały przy śniadaniu, a serce Ady drżało z lęku. Niby Lucjan wciąż dawał jej wyrazy uszanowania, ale właśnie – uszanowania! A byli prawie kochankami! Przynajmniej tak się Adzie wydawało. W każdym razie o tym marzyła. Przyjechała do Krynicy z nadzieją na kontynuowanie tych podniecających szeptanych rozmów i uściśnięć dłoni, tych prawie pocałunków, które wymieniali w zeszłym roku pod rozłożystym klonem w ogrodzie willi Sielanka.

Niby byli tacy sami i deklarowali to samo, coś się jednak zmieniło. Nie miała wątpliwości: Lucjan się przeobraził. Zresztą sama w pewnym sensie ponosiła winę takiego stanu rzeczy. Przecież każdym swoim listem utwierdzała go w przekonaniu, że jego dzieła to wybitna literatura, a teraz jeszcze czyniły tak wszystkie panie i dziewczęta z Sielanki, nie tylko kuracjuszki z Zajezierzyc, również te przybyłe z okolic Kalisza, Łowicza, spod Warszawy i Częstochowy!

Tak, Lucjan zrobił się popularny! Latem w Krynicy niepodzielnie królowały kobiety, więc siłą rzeczy pojawienie się jakiegokolwiek mężczyzny znudzone własnym towarzystwem panie traktowały niczym wielką atrakcję. Utworzyły wokół poety szczelny wianuszek wzdychających wielbicielek i Ada poczuła się zbędna. Rozgoryczona, siadała z boku, chcąc przynajmniej przyciągnąć jego spojrzenie, jednak na próżno – zasypywany pytaniami i prośbami o wpis do sztambuchów , nawet tego nie zauważył.

Więc stała się jedną z wielu! Smak porażki przyprawiał ją o wieczorne łzy, kiedy mogła sobie na nie wreszcie pozwolić, zamknąwszy się w swojej sypialni. Ale było też coś jeszcze bardziej przykrego: znacznie młodsza od niej Anetka Jastrzębiec-Gawryszewska po prostu lgnęła do Lucjana! Wodziła za nim zakochanym spojrzeniem, wzdychała głośno, kiedy tylko pojawił się gdzieś obok, pchała mu się na oczy w natrętny sposób, na jaki ona, Ada, nigdy by sobie nie pozwoliła.

Hrabina Zajezierska przepłakała kilka nocy, a potem uznała, że trzeba działać.

sobota, 11 września 2010

Co znajdziecie w drugim tomie?

Drodzy Goście!

Jest nam niezwykle miło, że tak licznie odwiedzacie tę stronę! Abyście nie zaglądali tu na darmo i aby choć w części zaspokoić Waszą ciekawość oraz - być może - rozpalić zainteresowanie drugim tomem sagi "Cukiernia Pod Amorem", zamieszczam poniżej notatkę poetki i przyjaciółki książek, jak sama siebie określa, Doroty Koman, która jest już po lekturze "Cieślaków". Oto, co napisała:

Sięgnęłam po drugi tom opowieści o cukierni Pod Amorem – a tu kompletne zaskoczenie: zamiast małego miasteczka na Mazowszu, Chicago w rozkwicie i przedwojenna Warszawa –
z jej kabaretowymi scenami i teatrami, z legendarną „Ziemiańską”
i pierwszymi automobilami na stołecznych ulicach!
Równie zaskakujący nowi bohaterowie sagi – Cieślakowie!
W jaki sposób los skrzyżuje drogi drobnych złodziejaszków z Powiśla ze starą ziemiańską familią?
Wielkie pożegnania i zaskakujące powroty. Dobre i złe, ale zawsze trudne i ryzykowne wybory.
I przepowiednia starej Cyganki, która powoli zaczyna się spełniać...

Tymczasem Pod Amorem pojawia się Ruda, która spędza sen z powiek nie tylko Idze.
Mnożą się zagadki, na których rozwiązanie przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Popłyńmy zatem z Marianną do Nowego Świata, a z Grażyną Toroszyn podbijajmy Warszawę i serca prawdziwych dżentelmenów, wiedząc, że i tak wszystkie drogi prowadzą do Gutowa, skoro to tu, nieopodal Cukierni Hryciów, na palcu tajemniczej mumii znaleziono rodowy pierścień Zajezierskich...

Pozdrawiam,
Agata

czwartek, 2 września 2010

Garść wspomnień autorki o Halinie Kolasińskiej


Halina Kolasińska, z domu Gutowska, starsza siostra mojego taty, moją matką chrzestną została z przypadku, jednak nigdy nie miałam powodu, by się na ten przypadek uskarżać. Po pierwsze: prowadziła cukiernię, do której wolno nam było wchodzić od zaplecza. Po drugie: była niezwykle hojna. Obdarowywała nas nie tylko ciastami na święta, ale i prezentami, a ja za dobre oceny na świadectwie dostałam od niej złoty pierścionek. Ciotka miała też kolekcję porcelanowych figurek, która mnie w dzieciństwie fascynowała i duży księgozbiór, świadczący o zainteresowaniach humanistycznych, w którym lubiłam buszować nieco później. Jej pasja podróżnicza realizowana w czasach głębokiego PRL-u też nie była czymś wtedy oczywistym.




Była osobą niezwykłą. Po śmierci męża spłaciła długi, a niewielką pracownię cukierniczą doprowadziła do rozkwitu. Wraz z synami wybudowała duży dom i zakład przy głównej ulicy. Jej nazwisko liczyło się w mieście, a w rodzinie, jako najstarsza, miała poważanie u trzech młodszych braci, nad którymi dyskretnie i w miarę możliwości czuwała.

Zawsze elegancko ubrana, z charakterystycznym nieco nosowym głosem, któremu barwę nadawał lekki katar, borykała się bowiem z chronicznym zapaleniem zatok, odróżniała się od kobiet swoich czasów. Była zjawiskowa. Wysoka i dumna, nawet wtedy, gdy brakowało pieniędzy, nigdy nie traciła klasy.

Odeszła zbyt wcześnie. Nie przeczytała żadnej z moich książek. Nie zdążyłam jej nawet powiedzieć, że pragnę zostać pisarką. Mam nadzieję, że „Cukiernia Pod Amorem”, z której pomysłem nosiłam się od ponad ćwierćwiecza, której od początku miała być jedną z głównych bohaterek i którą jej ostatecznie zadedykowałam, spodobałaby się Halinie Kolasińskiej, a choć Halina i Celina nie są tożsame, gdyby nie Halina Kolasińska, Celina Hryć nigdy by nie zaistniała.

mga

środa, 1 września 2010

"Cukiernia" wciąż wśród bestsellerów!


Miło mi Was poinformować, że "Cukiernia Pod Amorem" tom "Zajezierscy" wciąż znajduje się wśród bestsellerów EMPiKu. Bardzo się cieszymy, że wydana przez nas powieść zyskała Wasze uznanie i sympatię! Tom drugi, "Cieślakowie" już wkrótce!
Pozdrawiam,
Agata

środa, 25 sierpnia 2010

Fragment tomu 2, Cieślakowie: Barbara Zajezierska odkrywa brak pierścienia

1896


Minęło kilka miesięcy, zanim Barbara Zajezierska zorientowała się, że w skrytce za obrazem nie ma pierścienia Salomei. Rzadko zaglądała do skarbczyka, zwłaszcza że była zdania, iż o zamożności rodziny świadczą piękne budynki, pełne sąsieki, dobrze uprawione pola, zdrowi i zadowoleni chłopi, nie zaś szkatuły ze złotem i drogimi kamieniami. Dlatego, gdyby je miała, w trudnych chwilach zapewne zamieniłaby kosztowności na gotówkę, by dołożyć do gospodarstwa.

Ale rodzinna tradycja stanowiła dla Barbary nie lada wartość. Nie chodziło o błyskotki zakładane na bal celem olśnienia towarzystwa – od dawna nauczyła się bez nich obchodzić. Ponad trzydzieści lat temu rodzina oddała wszak niemal całą biżuterię na wsparcie czynu zbrojnego powstania styczniowego, w szkatule ostał się jednak ten jedyny pierścień jako symbol trwałości nazwiska i jego pięknej historii. Sygnet z trzema gwiazdami powinien był leżeć w niepozornym pudełeczku, w skrytce umieszczonej w ścianie gabinetu pana na Zajezierzycach. Tak działo się od dnia ślubu Salomei Gutowskiej, która wniosła go jako wiano, wychodząc za mąż za Bonifacego Zajezierskiego. Bonifacy był ojcem Konstantego i Władysława, dziadem Henryka oraz pradziadem Tomasza i teraz, kiedy przygotowywano się do chrztu Pawła, jego babka, hrabina Barbara, zapragnęła położyć sygnet na beciku dziecka, by podkreślić wielopokoleniową więź rodziny z Polską oraz jej sprawami, dzięki koligacji z Gutowskimi datującą się od bitwy pod Grunwaldem.

Skrytka za obrazem miała niewielkie rozmiary, więc hrabina od razu zauważyła brak pudełeczka. Zapytany o wyjaśnienia, bo tylko on miał oprócz niej klucze do skarbca, hrabia Tomasz najpierw udał obojętność, potem zdziwienie. Odpowiadał mętnie, unikał wzroku matki i absolutnie nie żałował straty. Zawsze zresztą twierdził, że pierścień nie ma żadnej wartości. W końcu to nie Zajezierski odznaczył się na polu bitwy pod Grunwaldem, tylko któryś z dalekich przodków Salomei, niejaki Chwałko, jak chce tradycja, choć nie sposób tego zweryfikować. Tak więc nie jest to część historii Zajezierskich, ale Gutowskich, których linia skończyła się na Salomei i jej siostrach wiele lat temu.

Racjonalnie myśląc, miał słuszność, jednakże zwyczaj obdarzania pierworodnego potomka pierścieniem Salomei zakorzenił się w rodzinie Zajezierskich i Barbara pragnęła go kontynuować. Chcąc znaleźć pamiątkę, zastanawiała się, czy kradzieży dokonał ktoś z domowników, ale ze skarbca nic innego nie zginęło, choć przechowywano tam też cenniejszą biżuterię Ady i Tomasza oraz trochę gotówki na bieżące potrzeby. Dlaczegóżby złodziej miał to wszystko zostawić, a zainteresować się jedynie niepozornym pierścieniem? No i kto mógłby to zrobić, skoro do gabinetu Tomasza wchodzili jedynie jego dwaj zaufani lokaje, z których każdy przepracował w pałacu po kilka lat, odznaczając się nieskazitelną uczciwością?

Czy ryzykowaliby utratę dobrej posady dla niepewnego zysku? Gdyby zaś mieli kraść, w skrytce znajdowały się przecież na pierwszy rzut oka o wiele cenniejsze precjoza. Sprawa pozostawała zatem na razie niewyjaśniona, Barbara Zajezierska nie skojarzyła jej bowiem z tajemniczym zniknięciem nauczycielki, Marianny Blatko. Wiosną dziewczyna nagle przestała śpiewać podczas mszy i w kościele zrobiło się tak jakoś smutno. Hrabina nie słyszała, by wyszła za mąż, zresztą w takich przypadkach do dobrego tonu należało zaproszenie Zajezierskich na wesele, na pewno więc przyszłaby z narzeczonym i organistą Wincentym, swym dziadkiem. W końcu pracowała w pałacowej ochronce, z tego tytułu dostałaby odprawę.

Jako córce mamki hrabiego należało się jej też wiano od pałacu – nie było powodu, by odstępować od tego zwyczaju. Może rzeczywiście wyjechała, aby kształcić głos? Miała wielki talent i pewnie szansę na karierę. Kiedy hrabina zapytała o to jej dziadka, stary Rogala skwapliwie, choć bez radości potwierdził ten fakt. Marianna wyjechała i nieprędko wróci.